Dlaczego warto być klientem McDonalda + przepis na pysznego Big Maka domowej roboty

14
1242
Dlaczego warto być klientem McDonald - I'm lovin' it!

Straszą, że jedzenie w McDonaldzie jest niezdrowe. Reżyser Morgan Spurlock nawet nakręcił horror pt. „Super Size Me”, a stronki o krzykliwych tytułach grożą miłośnikom fast foodów ogniem piekielnym, rakiem i hemoroidami.

I właśnie w „Maku” zobaczysz… uśmiechnięte zadbane panie o talii osy.

Dlaczego warto być klientem McDonald - I'm lovin' it!(Zdjęcie: kelleys)

Bierzmy od życia „Maka” to, co najlepsze:

  • McDonald to rewelacyjnie szybka obsługa. Masz ochotę na szybką kanapkę albo kawę? „Mak”. Chcesz poczęstować dziewczynę lodami? No to „Mak”. Uzupełniasz zapas kalorii po treningu? Shake (w „Maku”, rozumie się). Gdzie znajdziesz najtańsze frytki? (Chyba już znasz odpowiedź?);
  • Ceny są takie same (czyt. niskie), niezależnie od tego czy jesz w samym centrum czy też nie;
  • Sieć bezprzewodowa. Gdy pijąc kawę w „Maku” odczujesz nagłą potrzebę wejścia na stronę Lifehacker Polska pamiętaj o darmowym wi-fi;
  • Jak na bar szybkiej obsługi jest rewelacyjnie czysto;
  • Darmowe i czyste ubikacje (w praktyce nie tylko dla klientów);
  • Nie ma stref dla palących i nie serwują alkoholu – same spokojne i uśmiechnięte twarze;
  • Happy Meal dla dziecka – Ty masz święty spokój, dziecko – ulubioną zabawkę;
  • (Uwaga, lifehack!) Nie musisz zostawiać napiwków.

Umiar, umiar i jeszcze raz umiar. Jedząc codziennie koryto „zdrowego” bigosu i popijając to wiadrami piwa też nie masz co liczyć na odwracających się na Twój widok facetów.

Możesz przyjść do „Maka” i nonkonformistycznie zamówić dużą zieloną herbatę i długo surfować w Internecie. A takiego Big Maka zawsze możesz zrobić w domu.

Przepis na pysznego Big Maka

Podobno Big Mac przyrządzony według naszego przepisu jest lepszy od oryginału…

Możesz oczywiście zaczekać, aż w tej sprawie wypowie się rzecznik McDonald’s Polska Dominik Szulowski, ale naszym zdaniem lepiej jest już teraz poznać wyjątkowy przepis na skandalicznie smacznego Big Maka i zaskoczyć bliskich w Boże Ciało.

Oferta jest ograniczona czasowo i dotyczy wszystkich subskrybentów naszego specjalnego newslettera oraz tych z Was, co dołączą do nich jeszcze dziś. Już jutro wieczorem znajdziecie w swojej skrzynce mailowej:

przepis na pysznego Big Maka, – plan działań dla tych, którzy jak na razie tylko czytają publikowane przez nas materiały, – co zrobić, aby uniknąć wypalenia.

14 KOMENTARZE

  1. A ja akurat wole Maca niż inne tego typu bary szybkiej obsługi, bo bez różnicy w jakiej części świata jesteś to zawsze masz pewność że dostaniesz takie same, świeże żarcie. Wole Maca niż wątpliwej jakość hotdoga w dworcowej budce, albo chińszczyznę z mięsa niepewnego pochodzenia.

    • @facebook-100001433105693:disqus, w artykule raczej chodziło o wyciągnięcie maksimum korzyści z wycieczki do McDonalda.
      Ale skoro piszesz o jakości, to prawda – w nieznajomym miejscu lepiej zajrzeć do Maka i uniknąć potencjalnego rozstroju żołądka ;)

        • myśle że jak każdy serwis jesteście nastawieni na zysk. Jeśli nie macie zysków z reklam to -jesli to nie jest to tajemnicą wewnetrzną – skąd pozyskujecie fundusze na serwer, redaktorów, utrzymanie domeny itp.
          jeśli nie chcecie sie dzieelić publicznie to polecam pocztę – super narzędzie :)
          kubasseek @ gmail.com <- sorki że ze spacjami ale coś a'la mailto wyskakialo 
          ps. myślalem że macie reklamy tylko mój adblock je blokuje :) a tutaj miła niespodzianka 
          pozdrawiam 

          • To żadna tajemnica, więc można to ogłosić wszem i wobec – Lifehacker jest dla nas wszystkich wielką pasją ;)

            PS. Nie działa Ci link do profilu ;)

          • dzięki za info o profilu – wogole mi to nie przeszkadza :)
            jeżeli chcesz link do mojego profilu to proszę 
            facebook.com/kubasseek
            i serio nie macie żadnych profitów z tegó że piszecie ?
            i wykładacie na to jeszcze kasę? 
            kurcze może jak jesteście tak rozrzutni to zasponsorujecie mi Lacie little big disk z wtyczką thunderbold jak wyjdzie – bedzie super recenzja ^^

          • Czy prawdziwa satysfakcja to wg Ciebie za mało? Co do nagród – rozdaliśmy niedawno pełny kosz koszulek, książek, moleskine, licencji na programy ;)

            Aha – warto jest zasubskrybować nasz kanał RSS, żeby nie przegapić wiadomości o tym, że Lifehacker ogłasza kolejny konkurs.

          • czyli ze sponsoringu nici ach szkoda .
            a co do satysfakcji to jakos nie chce mi sie wierzyc  w to ale cóż mogę się mylić 
            pozdrowionka i dobranoc 

          • Dokładnie pasja i poczucie sensu jest bezcenne :) Ja od półtora roku z młodzieżą z mojej miejscowości prowadzimy malutki gminny portal http://www.zalewinformacji.pl i do tego wydajemy gazetę i choć wciąż musimy dokładać do zabawy (mimo funduszy na wydruk) to robimy dobrą robotę i mamy z tego sporo satysfakcji. Wystarczyć chcieć! :)

        • Start-up zwykle powstaje po to, żeby dać jakiś produkt, albo usługę (np. Listonic albo Wydaje.pl), my tu oddajemy informacje, które sami znaleźliśmy, dajemy część naszego doświadczenia i dzielimy się z Wami również naszymi inspiracjami, pomysłami, czy osiągnięciami. Tak powstała seria artykułów o bieganiu (i o półmaratonie, który niedawno ukończyłem) i o rzucaniu palenia.

          Myślę, że to ma dużo większą wartość niż pisanie artykułów o czymkolwiek, czy dawanie artykułów sponsorowanych. Daje też masę satysfakcji, kiedy artykuł się spodoba. Ja z radością dorzucam coś od siebie do tego „interesu”. :)