Zwiększamy produktywność wybierając mniejszy monitor

6
542
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter

Większy monitor to większe pole do manewru i większa produktywność, prawda?
Zobaczcie ten post, gdzie pisaliśmy, o tym, dlaczego warto pracować na kilku monitorach i na dodatek dużych. Peter Legierski jest innego zdania. Pracuje na małym monitorze (12″) i bardzo go sobie zachwala.

Mniejszy ekran – mniej pokus, bo mniej miejsca i zasobów komputera na tuzin otwartych aplikacji. Doszedł do tego podczas podróży, więc przetestował wszystko w warunkach bojowych. Istotny szczegół: zajmuje się tworzeniem oprogramowania, a jest to dziedzina w której, zdawałoby się, duży monitor to konieczność.

Zwiększamy produktywność wybierając mniejszy monitor

(Foto: Pinterest)

Przed 12-calowym laptopem Legierski miał 27″ Maka. Teraz, mając monitor o mniejszej przekątnej, zmienił sposób, w jaki pracuje: każde okno jest maksymalizowane, każdy niepotrzebny element na ekranie jest ukryty.
Ilość kodu, który widzi bez przewijanie, zmniejszył się w porównaniu do 27″ minimalnie.

Przejdźmy do narzędzi, których używa Peter.
I zacznimy od Twittera, który jest wspaniałym narzędziem do komunikacji. Mały ekran wymusił na Legierskim rezygnację z klienta desktopowego Twittera. Gdy ma coś ciekawego do „tweetnięcia”, po prostu uruchamia wersję webową. Dzięki temu nie traci koncentracji z powodu „ważnego” tweeta od znajomego z listy obserwujących.

Skype/Email: Zarówno Skype, jak i email to doskonałe narzędzia do komunikacji z kolegami, jeżeli się to robi we właściwy sposób. Zdalna praca wymusza bardziej lakoniczną komunikację, lepsze planowanie oraz śledzenie postępów przy wykonywaniu pracy. Peter stosuje filtry, zaś notyfikacje o nowych wiadomościach mailowych przychodzą mu teraz raz na 30 minut. Powtarza za nami: jeżeli ktoś ma coś pilnego, zadzwoni.
Co do Skype,a, można ustawić status „nie przeszkadzać” – wtedy powiadomienia zostaną wyłączone i przeczytamy wiadomości dopiero po powrocie do okienka aplikacji. A propos – niezły argument na korzyść pracy zdalnej – jeżeli siedzimy w biurze, to druga osoba podejdzie osobiście i wtedy rozproszenie gwarantowane. Dlatego dobrze jest przynajmniej od czasu do czasu pracować zdalnie, np. w kawiarni.

Peter uważa, że praca na małym 12-13-calowym laptopie powoduje eksplozję produktywności i skreśla kolejne „ale” w kwestii pracy na małym monitorze.
Mały monitor czy duży (a nawet kilka dużych)? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak Wam jest wygodniej pracować.

  • pisarz i koder

    bzdura. Do netbooka 13″ dokupiłem monitor 24″. Dopiero teraz jestem produktywny.

  • Moim zdaniem: 1, ale duży. Za rozmiar optymalny póki co uważam 24″ z komputerową rozdziałką 1920×1200 (żadne tam HD, jest za niskie). 30″ są już za duże (konieczność machania głową), muszę się jeszcze przyjrzeć nowym, gęstym 27″ z którymi na razie nie miałem do czynienia.
    Tak, pracowałem na dwóch monitorach, i to jeszcze w czasach gdy u większości ludzi powodowało to totalny opad szczęki (druga połowa lat 90.), jakiś czas temu zestawiłem sobie testowo 2×24″ i po jakimś czasie z przyjemnością wróciłem do jednego. Dodam, że zawodowo używam aplikacji z masą palet (jak Szop) – grunt to dobra ich organizacja i nie otwieranie wszystkiego co się da, tylko sensowne poukładanie najpotrzebniejszych + skróty do pozostałych używanych rzadziej.

    Kilka argumentów dlaczego 1 duży monitor :

    – Bardziej kompaktowa przestrzeń jest łatwiejsza do ogarnięcia – chodzi o zapamiętanie i błyskawiczną lokalizację poszukiwanych elementów.
    – Przy typowym dystansie oczu  od monitora 40-60 cm w polu widzenia mamy całą
    przestrzeń roboczą, wystarczają niewielkie ruchy gałek ocznych.
    – Brak konieczności kręcenia głową wpływa na mniejsze zmęczenie mięśni karku.
    – Naturalne ułożenie klawiatury i myszy przed monitorem, przy dwóch i więcej może dochodzić do sytuacji, gdy ręce mamy przed sobą, a patrzymy się w bok (szczególnie pisząc) lub całe ciało jest skręcone w jeden bok, a ręce w drugi – ani to wygodne, ani naturalne.
    – Nie trzeba wyrabiać kilometrowych przebiegów myszą (a przy ustawieniu zbyt dużego przełożenia dramatycznie spada precyzja).
    – Odpalenie aplikacji absorbujących co jakiś czas uwagę na monitorze obok (jak mejl czy komunikatory) dekoncentruje i odciąga od zadania nad którym pracujemy.

  • Reverse_Queen

    Zgodzę się z poprzednikami:
    1). Mały monitor to spoora zaleta. Marzenie freelancera. Tylko może 13, b prywatnie używam MacBooka Air,2). Czytałam u was z rana o wtyczce do Mozilli – gdy ikompilujemy i do tego są powłączane twittery, poczta, pozostaje sie pilnować!

  • Jest w tym pewnie sporo racji ale niestety u mnie ( grafika) mniejszy ekran nie spowoduje wzrostu produktywności kiedy bez dwóch ekranów, czasem trzech czuje się jak niepełnosprawny:)

  • kilka dużych, choć zależy to na pewno od charakteru pracy. W powyższym przykładzie 12 cali to faktycznie zaleta. W moim, gdzie często pracuję na paru zestawach danych, byłaby to po prostu KATORGA. Powiem tak…, dziś bym miałbym bardzo destrukcyjne pomysły w stosunku do osoby, która chciałaby mi zabrać mój 2gi monitor…. Kupiłem 3-ci malutki stand alone tablet, który mi służy tylko i wyłącznie do zarządzanie czasem. W sumie to trochę potwierdzenie powyższej tezy o 12 calach, ale… pod warunkiem, że zadanie, które chcemy przy pomocy tego narzędzia „obrabiać” jest źródłem danych w samym sobie i nie potrzebujemy korzystać ze źródeł zewnętrznych.

  • Wszystko zależy od nastawienia i tego co się robi na komputerze. Jeśli wiem, że mam coś ważnego do zrobienia to nie otwieram wielu okien, które by mnie rozpraszały. I nie ma tu znaczenia wielkość monitora. Ale gdy np. wykonuję tłumaczenie tekstu to duży ekran jest zdecydowanie lepszy, bo widzę dwie wersje językowe tekstu side-by-side i nie muszę przełączać się między oknami. Pracuję na ekranie 22″ i cenię sobie dużą przestrzeń jaką oferuje rozdzielczość HD ;)