Własna tablica magnetyczna – dlaczego warto ją mieć?

6
1238
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
Własna tablica magnetyczna - dlaczego warto ją mieć

Ten post został przygotowany przez kandydata na autora LH. Napiszcie w komentarzach, czy chcecie, aby Kamil a.k.a. SkaMajster, autor bloga http://zycietogra.wordpress.com,  dołączył do grona autorów Lifehackera. Możecie mu pomóc, zostawiając swoje komentarze oraz dzieląc się artykułem na Twitterze, Google+ oraz Facebooku. 

Zacznijmy od podstaw: czy warto w ogóle spisywać cele?
O sposobach osiągania celów istnieje niemało książek, jednak wszystkie zgadzają się w tym, że kluczowym elementem jest ich ZAPISANIE. Tylko 3% ludzi potrafi realizować swoje marzenia, więc jeśli chcesz coś poprawić, zacznij od zapisywania. Zachęcam cię jednocześnie do poszukania i przeczytania paru artykułów na ten temat.

Kiedyś używałem kolorowych karteczek do spisywania pomysłów. Zauważyłem, że jeśli spiszę jakiś pomysł na kartce, to nie ma szans żebym o nim zapomniał. Wkrótce moje biurko było zasypane średnio kilkunastoma karteczkami z celami, zadaniami, cytatami.

Wtedy pomyślałem, że to owszem, świetna sprawa, ale coraz trudniej mi to wszystko ogarnąć.
Kupiłem tablicę magnetyczną. Szybko zapełniła się wszelkiej maści celami. Wszystko posegregowane, przejrzyście – o to chodzi!

Wszelkie cele, zadania i projekty rozmieszczone są w środkowej części.  Wokół niej znajduje się miejsce na inspirujące cytaty, wydrukowane teksty, rzeczy do kupienia, mapy myśli… Bardzo cenię sobie to, że wszystkie sprawy do załatwienia mam posegregowane w jednym miejscu, pomaga mi to zorientować się co teraz powinien zrobić. Czasami drukuję jakiś ciekawy artykuł i wieszam go na magnesach, aby lepiej go przyswoić. Tablica jest twoim laboratorium – ćwicz swoją kreatywność, eksperymentuj, działaj i baw się przy tym dobrze!

Zapomnij o  wirtualnych „tablicach”, stronami do spisywania celów itp. – to zupełnie inna sprawa. Nie są tak często „aktualizowane”, tekst jest mniej atrakcyjny, łatwo robi się bałagan, poza tym potrzebujesz dostępu do internetu, więc jest duża szansa że zaraz zaczniesz przeglądać strony www zamiast wziąć się do roboty. Nic nie zastąpi prawdziwego pisma i tej radości gdy możesz zmazać coś co naprawdę osiągnąłeś.

Własna tablica magnetyczna - dlaczego warto ją mieć

Dlaczego więc warto zakupić sobie tablicę?

  • zapisanie celu to połowa drogi do jego realizacji;
  • pamiętasz o tym, co masz zrobić;
  • wystarczy rzut oka na tablicę i już wiesz, czym powinieneś się zająć;
  • wszystkie cele poukładane w jednym miejscu;
  • łatwiej ci wziąć się do roboty;
  • doskonałe miejsce na ciekawe lifehacki ;)
  • pobudza kreatywność;
  • pisanie po takiej tablicy to świetna zabawa!

Więc jeśli chciałbyś poprawić swoją produktywność, zastanów się nad kupnem takiego cuda.

Koszt takiej tablicy to około 50-100 zł.Moja ma wymiary 120×80 cm, lecz myślę że do notowania spokojnie starczy połowę mniejsza. Zobaczysz, po miesiącu tak jak ja spytasz siebie, jak mogłeś żyć bez czegoś takiego ;).

Jeśli macie inne, sprawdzone sposoby na spisywanie celów i zadań – piszcie w komentarzach!

Przypominamy, że Lifehacker szuka nowych autorów. Być może właśnie Ciebie ;)

  • jak dla mnie tablica ma 2 minusy:
    -jest w jednym miejscu, więc nie zanotujesz na niej pomysłu, nie popracujesz w autobusie, nie weźmiesz ze sobą w miasto, żeby użyć jako listy todo, trzeba nosić ze sobą jakiś notes, a potem przepisywać z tablicy na notes i spowrotem,
    -nie jest multimedialna, nie dołączysz ekstra notatek.

    Natomiast szlachetność bazgrania wg mnie jest dużo większa, bardziej sprzyja kreatywności niż wyklikiwanie wszystkiego na ipadach, jest szybsze i łatwiejsze do edycji i nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności obsługi aplikacji. Ręka błyskawicznie podoąża za umysłem.

    W miejscu pracy bym se zamontował do bieżących projektów. Ale na codzień istnieje niebezpieczeństwo, że będę potrzebował informacji z tablicy wtedy, kiedy ona będzie daleko.

  • Szymon Kowalski

    Jednego dnia czytnik Amazona, następnego whiteboard… czyżbyś autorze włamał się do mojej listy zakupów? ;)

    Oprócz wszystkich wyżej wymienionych zalet dodam jeszcze jedną – tablica świetnie sprawdza się do zostawiania notatek współlokatorom/domownikom.

  • Juliusz Janecki

    Tablica to dobry pomysł, ja jednak nie mam miejsca, żeby ją wsadzić. Zadowalam się oklejonym karteczkami samoprzylepnymi bokiem szafy. Odpowiedni kolor karteczek to informacja, do zrobienia, jakieś wydarzenie itp. To też nieźle się sprawdza.

  • Jakub Hołubinka

    Czekamy, aż ktoś pokusi się o przeprowadzenie obliczeń i znalezienie optymalnego rozmiaru tablicy i jej odległości od biurka ;) Z jednej strony każdorazowe maszerowanie do tablicy w celu nabazgrania czegoś czy przyczepienia karteczki jest równie „przyjemne”, co siedzenie z nosem przy tablicy o wymiarach 2×3 metry…

  • Sebastian Kozłowski

    Czekam na kolejny artykuł :)

  • Anonim

    Bardzo prosty i fajnie opisany Lifehack ;) Sądzę, że Kamil to osoba, która będąc autorem wpisów przekaże nam (czytelnikom) sporo ciekawych pomysłów.

    W artykule spodobało mi się umieszczenie własnego zdjęcia, podanie ceny (w wielu przypadkach zapomina się o wykonaniu „kosztorysu” lifehacków!) i sensowne wypunktowanie zalet tego rozwiązania. Zabrakło mi tylko spojrzenia krytycznego – trzeba pamiętać, że każda metoda ma swoje wady i nawet będąc „w zauroczeniu”, musimy nauczyć się te wady dostrzegać.

    Dla mnie największym minusem tablicy magnetycznej jest to, że psuje ona harmonię minimalistycznego wystroju wnętrza. Sam urządziłem swoje miejsce pracy tak, żeby znajdowało się tam jak najmniej przyciągających uwagę rzeczy, dzięki czemu skupiam się na tym co istotne. Osobiście nie lubię też „manualnego” zapisywania czegokolwiek; w wersji papierowej dlatego, że szkoda tworzyć niepotrzebną makulaturę, a w jakiejkolwiek innej dlatego, że po prostu lubię cyfrowe wersje i tyle ;) Argument o wyższości analogowych metod w erze 3g, smartfonów, tabletów, netbooków, hot spotów i innych do mnie nie przemawia ;) Np. gdy ktoś często podróżuje, to nie wyobrażam sobie „targania” za sobą tablicy magnetycznej, kiedy w telefonie jest wszystko, co istotne. Jedynie trzeba się przyzwyczaić do korzystania z niektórych usług – kalendarza, rss, evernote itd. Takie metody mają wręcz nieograniczoną pojemność, gdzie tablica szybko się może skończyć przy nadmiarze spraw ;)

    Tablica tego typu ma jeszcze jedną zaletę, która nie została przez autora wymieniona – doskonale sprawdza się, kiedy pracujemy w zespole nad jakimś projektem składającym się z etapów – w biurze wtedy jest to wręcz bardzo pożądany gadżet ;)