Przepis na śledzia, którym nie wzgardził Lech Wałęsa

0
530
Śledzik
Ci z Was, co pamiętają kontrowersyjny blog „Atelier smaku” (uwaga, zawartość dla osób od 18. roku życia!) będą mile zaskoczeni kolejnym pomysłem Żorża Ponimirskiego.
Żorż ubolewa nad brakiem ulicznych tradycji kulinarnych w Polsce. Zastanów się, ileż to razy zdarzyło Ci się jeść na ulicy? Pewnie sporo. Co to było? Arabski kebab? A może hamburger? My, Polacy, lubimy dobrze zjeść. A jednak Polska nie ma jeszcze niestety takich tradycji jak np. Azja czy Ameryka.
Żorż walczy o to, aby Polska była Polską i dlatego pokazuje alternatywę. Przynajmniej w dziedzinie dobrego smaku.

Ten bardzo ekstrawagancki przepis powstał w Cetniewie na przyjęciu Prezydenta Lecha Wałęsy. Wymyśliła go Pani Teresa – najlepsza specjalistka od ryb, którą miałem przyjemność poznać.
Nie jest to śledź do wódki, ale ręczę Wam, że kiedy postawicie go na stole, macie zapewnioną długą dyskusję i mlaskanie.
Śledzik
(Źródło: cv47al)
Zdziwienie na twarzach gości, potem niedowierzanie i wreszcie kompletne zaskoczenie będzie Wam mile rozgrzewało serduszka.

Przyznam, że kiedy po raz pierwszy ujrzałem to danie, to miotały mną bardzo ambiwalentne uczucia, ale po spróbowaniu przekonałem się, że po raz kolejny sprawdza się zasada, iż w kuchni trzeba eksperymentować.

Potrzebne nam będą (proporcje na 1 osobę):
  • filet ze śledzia (matias) – 1 szt.,
  • krążek ananasa z puszki – 1 szt.,
  • bita śmietana,
  • konfitura z żurawiny – 2-3 łyżki stołowe.
Dobrze wymoczonego śledzia przewlekamy przez ananasa, pokrywamy kopczykiem bitej śmietany i polewamy żurawiną.
Wygląda jak ciastko, a smakuje… niesamowicie! Połączenie słonego śledzia ze słodkim ananasem oraz mdła śmietana złamana cierpką żurawiną gwarantują niecodzienne doznania kulinarne.
Smacznego się z Państwem!
PS. Idąc do sklepu po składniki, pamiętaj o przygotowaniu listy zakupowej.
[stextbox id=”info” caption=”O autorze”]
Żorż PonimirskiŻorż Ponimirski to sybaryta i hedonista, gastroseksualny miłośnik literatury, seksu i kulinariów. Maniak sieci społecznościowych. Boli go fakt, że Polska niestety nie ma jeszcze takich tradycji kulinarnych, jak np. Azja czy Ameryka.
Dlatego z jego inicjatywy powstało kilka projektów: jest twórcą Miejskiej Partyzantki Kulinarnej oraz bloga o ulicznym jedzeniu w Polsce – StreetFood.

Posiadacz żony, 3 dzieci i neurotycznego sznaucera imieniem Homer (od Homera Simpsona).[/stextbox]