Prezes The Energy Project o tym, jak unikać przemęczenia w pracy

3
555

Dlaczego 25-50% ludzi czuje ogromne przemęczenie albo wypalenie w pracy? Przyczyną jest nie tylko ilość przepracowanych godzin, lecz również to, że godzinami próbujemy upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Do tego technologia. Za sprawą tej ostatniej praca znajduje nas zawsze, jeżeli mamy włączony telefon lub laptopa.

Podział uwagi w najlepszym razie mocno zmniejsza Twoją produktywność. Przykładowo odrywając się od bieżącego zadania, by zrobić coś innego, zwiększasz czas na wykonanie tego pierwszego zadania aż o 25%.

Tony Schwartz, CEO The Energy Project ładnie pokazuje w Harvard Business Review, co robić, by unikać przemęczenia wpracy.

Prezes The Energy Project o tym, jak unikać przemęczenia w pracy

(Foto: dylanroscover)

1. Krótkie i dobrze zorganizowane spotkania. Przyzwyczailiśmy się, że standardowa długość spotkania wynosi 60 minut. Nie ma to większego uzasadnienia.
Po pierwsze możemy przekazać najważniejsze treści w krótszym czasie, a w razie konieczności umówić się na kolejną rundę negocjacji.

Być może nie potrafisz jeszcze sprzedać siebie w 30 sekund, jednak z całą pewnością lakoniczność jest w cenie (dosłownie, ponieważ efektem twoich spotkań często wymierne korzyści).
Potwiedza to m.in. sukces Jobsa (zasady efektywnych prezentacji Steve’a Jobsa), lecz to samo nam powie Seth Godin (Atomowa metoda tworzenia prezentacji).

Po 45 minutach rozmówca traci uwagę i dalsze trzymanie tej osoby nie ma już najmniejszego sensu. Dlatego warto zaczynać i kończyć spotkania o ściśle wyznaczonej godzinie.

2. Rzadziej sprawdzajmy pocztę elektroniczną. Schwartz zaleca szefom, by przestali wymagać od przełożonych natychmiastowej odpowiedzi, ponieważ tracą przez to koncentracje i ciężko im jest kontynuować pracę, skupiając się dalej na priorytetach. Popatrzmy na to z drugiej strony, zwłaszcza że wśród czytelników Lifehackera (i statystycznie rzecz biorąc) szefów jest trochę mniej J

Istnieje naprawdę niewiele zawódów, w których jest to konieczne. W pozostałych przypadkach możemy sobie pozwolić na powrót do normalności i sprawdzanie nie częściej niż 2-3 razy dziennie.

Jeżeli wiemy, że zależy od tego nasz odbiór przez klienta sklepu itd., wystarczy ustawić porządną autoodpowiedź, pozostawiając numer telefonu kontaktowego. Przypomnijmy sobie zasadę 2-2-2 i pomyślmy, czy nie lepiej oddać pierwszeństwo telefonom – skoro coś jest dla drugiej osoby ważne, może przecież zadzwonić.

3. Róbmy przerwy. Schwartz mówi o tym, by przełożeni zachęcali swoich pracowników do robienia przerwy, przy czym to, w jak sposób podwładni ją wykorzystają, już jest mniej istotne.
Może to być krótka medytacja, ćwiczenia fizyczne lub drzemka (czemu nie? Japończycy są wydajniejsi dzięki krótkim drzemkom w ciągu dnia!).

Na koniec, Schwartz zachęca do wyznaczenia sobie pewnych granic.
Po pierwsze, róbmy z rana najważniejsze rzeczy, najlepiej przez 60-90 minut i bez przerwy. Nie należy sprawdzać przez ten czas poczty. Po drugie, wyznaczmy w ciągu dnia okienko, w trakcie którego będziemy mogli pomyśleć strategicznie, długoterminowo. Nie ma co poddawać się tyranii tego co pilne, tym bardziej że wiemy: to co ważne często nie jest (niestety dla nas) pilne.