Pracoholizm vs. produktywność. Wypluj zbyt duży kawałek i wróć na noc do domu – czasami to właśnie zwiększa wydajność

1
451
Pracoholizm vs. produktywność. Wypluj zbyt duży kawałek i wróć na noc do domu - czasami to właśnie zwiększa wydajność

Część załogi patrzy na zegarek – już za 30 minut wyjdą z biura. Kilka osób zdaje się nie zauważać, że wybiła „magiczna” godzina. Mamy test dla drugiej grupy. Z kolei ktoś z tej pierwszej być może zrozumie, że należy interweniować w przypadku, gdy komuś z rodziny albo przyjaciół zagraża pracoholizm. I mimo że leczenie nie wymaga środków farmakologicznych, nie miej złudzeń – jest to straszna i podstępna choroba. 

Na Lifehackerze były już publikowane historie ludzi, którzy pokonali otyłość albo zdradzają, jak skutecznie rzucić palenie. Dzisiaj, dla odmiany, dowiesz się, co to jest pracoholizm.

Poobserwuj znajomą osobę, która pracuje „trochę za dużo”.

Mamy XXI w., więc istnieje duża szansa, że będzie to praca przy komputerze (jest to grupa szczególnego ryzyka).

Jakie są powody pracoholizmu i co powoduje, że ktoś znika z pola Twojego widzenia?

  • To może być perfekcjonista, któremu beztrosko rzucisz jakąś, niekoniecznie słuszną, uwagę;
  • Żona, której wytkniesz to, że w porównaniu do Ciebie zbyt mało zarabia;
  • Dziecko, którego nie pochwalisz za dobre oceny (a przecież dostaje je od kilku tygodni!).

Każda z tych osób zareaguje na swój sposób.

Dziecko może przestać się starać, żona może popaść w depresje i przestanie się odzywać.

Jeżeli uwaga dotyczyła Twojego męża, zostanie dodatkowo urażona męska duma i poza depresją będzie miał problemy z alkoholem i potencją.

Jeżeli to jest pracoholik, zareaguje jeszcze inaczej – zacznie dużo pracować. O wiele za dużo.

Lifehacker jest przede wszystkim blogiem nt. produktywności. A ta kojarzy się z pracą. Praca, praca, praca – dużo pracy! Nie pracujesz? Dotknęła Cię prokrastynacja. A przecież to jest po prostu jeden z dwóch biegunów.

Pracować wydajnie niekoniecznie równa się pracować długo. Z kolei praca po godzinach nie zawsze przepoczwarza się w pracoholizm.

Pracoholizm vs. produktywność. Wypluj zbyt duży kawałek i wróć na noc do domu - czasami to właśnie zwiększa wydajność

(Zdjęcie: irrezolut)

 

Jak sprawdzić, czy Tobie albo bliskiej osobie zagraża pracoholizm?

Nasi koledzy ze Stepcase Lifehack podają jako przykład osobę, która wkłada do ust zbyt duże kawałki. Czasami lepiej jest wypluć kilka z nich niż się udławić.

Odpowiedz sobie szczerze na 7 pytań.

Tylko 7 pytań:

  1. Brakuje Ci czasu na własne projekty? Kurz na półkach i coraz większe stosy nieprzeczytanych książek oznaczają, że katastrofalnie brakuje Ci wolnego czasu.
  2. Czujesz potworną pustkę (nie mylić ze zwykłym zmęczeniem)?
    Od dłuższego czasu nie masz sił nawet na to, co lubisz! Zaczynasz nienawidzić nawet pracę, którą przecież tak bardzo kochasz! Nadal zresztą ją wykonujesz z uporem maniaka…
    Mimo że spędzasz kilkanaście godzin przy komputerze, przestajesz już nawet odpisywać na emaile od znajomych.
  3. Masz problem z zaśnięciem? W połączeniu z poprzednim punktem gwarantuje poważne problemy. Gwoli ścisłości – już od dłuższego czasu odczuwasz zmęczenie i masz odwrócony tryb dnia. Warto jest nauczyć się bycia skowronkiem. Zapisz: spacer, spisanie wszystkich spraw oraz prysznic przed zaśnięciem.
  4. Zaczynasz nieregularnie jeść? Wyznacz sobie konkretne godziny posiłków – tutaj lepiej być punktualnym co do minuty.
  5. Coraz większe rozgoryczenie i niekontrolowane wybuchy gniewu z byle powodu?
  6. Nie możesz się skoncentrować? Nie przechodź do określonego zadania, póki nie wykonasz poprzedniego.
  7. Szwankuje Ci pamięć?

Co zrobić, aby wyjść z pracoholizmu

  1. Starannie planuj swój dzień – nie popadaj ze skrajności (pracoholizm) w skrajność (prokrastynacja). Dzięki temu osiągniesz równowagę;
  2. Poproś znajomych o pomoc – wystarczy telefon pod koniec dnia roboczego;
  3. Sumiennie przeanalizuj powody tego, dlaczego to się z Tobą dzieje – (jest to połowa sukcesu);
  4. Przeproś bliskie osoby – niech już nie zachodzą w głowę myśląc, co się z Tobą działo. Pewnie dla nich to jest marne pocieszenie, ale przynajmniej zobaczą, że są dla Ciebie bliskie;
  5. Opowiedz o swoim problemie innym – spalenie za sobą mostów to najlepszy lifehack. Nie muszą to być osoby, które były świadkiem Twojego problemu – ktokolwiek;

Lifehacker nie jest portalem psychologicznym (mimo że wśród czytelników jest naprawdę sporo osób, które interesują się tą dziedziną).

Szczęśliwie się składa, że odwrotnie – blog przyciąga silne osoby, które wbrew wszystkiemu poradziły albo radzą sobie z przeróżnymi problemami.

I jeżeli czytasz ten artykuł, wiedz, że sobie poradzisz. 

Jeżeli rzeczywiście chcesz komuś pomóc na wczesnym etapie, nie komentuj tym razem tego artykułu, tylko udostępnij go, gdzie tylko się da.

Uwaga! Jeżeli czujesz, że brakuje Ci sił, powyższe punkty nie pomagają, nie masz bliskich, do których możesz się zwrócić, koniecznie zasięgnij porady lekarza. 

Comments are closed.