Piotr Czajkowski o etyce pracy oraz inspiracji

0
958
Piotr Czajkowski o etyce pracy oraz inspiracji

Gdyby Piotr Iljicz Czajkowski żył dzisiaj, szybko zyskałby sławę odludka i ponuraka: mimo rozległych kontaktów nigdzie specjalnie nie bywał i w swej odmienności najlepiej czuł się we własnym towarzystwie.

Rodzice zapewnili młodemu Piotrowi najbardziej typowy na owe czasy start w życie, posyłając go najpierw do szkoły z internatem, a później na uniwersytet, po ukończeniu którego miał zostać prawnikiem. Taki scenariusz jednak Czajkowskiemu nie odpowiadał. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem miłości i szczęścia, ale już wtedy dały o sobie znać wewnętrzne zahamowania, utrudniające nawiązywanie kontaktów z otoczeniem. A kiedy w wieku lat ośmiu został wysłany do internatu, przymusowe rozstanie z matką ostatecznie zaciążyło na jego psychice, zwiastując życie pełne uczuciowej udręki. Czajkowski znalazł pocieszenie w muzyce.

Czajkowski był nie tylko wybitnym, ale też niezwykle płodnym twórcą. Siłą rzeczy, ciekawe jest, co myślał o pracy i inspiracji.
Otwórzmy jego fantastyczny list z 17 marca 1878 roku, który napisał do rosyjskiej mecenaski sztuki Nadieżdy von Meck,  protektorki Mikołaja Rubinsteina, Klaudiusza Debussy’ego oraz właśnie Piotra Czajkowskiego.

Fragment pochodzi z The Life & Letters of Pete Ilich Tchaikovsky (1905).

„Nie wierz tym, co próbują Cię przekonać, iż kompozycja jest jedynie suchym ćwiczeniem intelektu.

Jedynym rodzajem muzyki zdolnej do poruszenia innych i pociągnięcia ich za sobą jest taka, co płynie z głębi duszy kompozytora w momencie, gdy zostaje uprowadzony przez inspirację. Bez wątpienia nawet największym geniuszom muzycznym zdarzało się tworzyć bez inspiracji. Ten gość nie zawsze odpowiada na pierwsze zaproszenie.

Musimy zawsze pracować – szanujący się artysta nie powinien rozkładać rąk pod pretekstem, że nie ma nastroju. Czekając na nastrój, nie licząc na jego pozyskanie w połowie drogi, łatwo stajemy się niemrawi i apatyczni. Musimy być cierpliwi i ufać, że inspiracja odwiedzi tych, co opanowują swoją niechęć.

Parę dni temu powiedziałem Ci, że pracowałem przez kilka dni, nie mając zupełnie inspiracji. Gdybym poddał się niechęci, popadłbym niewątpliwie na długi okres w nieróbstwo. Jednak moja cierpliwość i wiara nie zawiodły i dziś odczuwałem ten niewytłumaczalny żar inspiracji, o którym Ci mówiłem. Dzięki niemu już wiem, że cokolwiek dziś napiszę w ciągu dnia, będzie miało moc wywoływania poruszenia i dotykania serc słuchaczy.

Wierzę, iż nie pomyślisz, jakobym popadał w samouwielbienie, jeżeli powiem Ci, że bardzo rzadko cierpię na niechęć do pracy. Myślę, że powodem ku temu jest moja wrodzona cierpliwość. Nauczyłem się panować nad sobą i cieszę się, że nie poszedłem w ślady niektórych swoich rosyjskich kolegów, którzy są tak bardzo niepewni siebie, że przy byle trudności są gotowi rozkładać ręce. Dlatego, nie bacząc na wspaniałe talenty, osiągają tak niewiele, działając po amatorsku”.

[via Wikipedia, BrainPickings, Internet Archive]