Evernote – Lord of the notes

4
1243

Żadne, nawet najlepsze narzędzie nie sprawi że przestaniesz odkładać rzeczy na później, ale może z całą pewnością być niezłym źródłem motywacji do działania.

Evernote jest dobrze przemyślaną aplikacją, która stała się inspiracją dla wielu. Idea nie jest nowa, rozwiązania służące do archiwizacji danych są obecne już od kilku lat (należy wymienić chociaż OneNote, Zoho, Google Notes, Springpad itd.) i z niektórymi zdążyłeś się już być może zapoznać.

Co więc czyni Evernote tak wyjątkowym, że w stosunkowo krótkim czasie zebrał tak wielką rzeszę aktywnych użytkowników?

Evernote - Lord of the notes

Jesteś nieustannie bombardowany informacjami które mogą dotyczyć wydarzeń, ludzi, dokumentów, dzieł sztuki, badań naukowych, planów zakupów, żeby wymienić tylko kilka z możliwości. To, w jaki sposób radzisz sobie z tym potopem, determinuje twoją skuteczność w działaniu. Szybki przepływ, archiwizacja i łatwy dostęp do zgromadzonej wiedzy dodaje płynności wszystkim projektom.

Bez znaczenia czy tak małym i prostym jak zakupy czy tak złożonym i ryzykownym jak zakładanie i rozwijanie nowej firmy. I tutaj jest miejsce na prostą aplikację służącą do przechwytywania oraz elastycznego przechowywania danych. Dostępną na większości popularnych systemów operacyjnych, również w urządzeniach przenośnych lub z poziomu przeglądarki.

Prosty wygląd ukrywa morze możliwości

Twoje notatki mogą mieć postać tekstu, strony internetowej lub jej fragmentu, zdjęcia, dźwięku  lub nawet pisma odręcznego. Do tego możesz załączać dodatkowe pliki.
To wszystko możemy uporządkować według swojego upodobania w katalogach zebranych w zbiory, dodać znaczniki, skomentować, edytować, przeszukiwać, współdzielić, wysłać oraz eksportować.

Zapomniałbym o najważniejszym – synchronizacji dokumentów. Dzięki temu z każdego urządzenia masz dostęp do najnowszej wersji dokumentu. Do wyboru jest wersja darmowa, z małymi reklamami i szyfrowaniem SSL jedynie przy przesyłaniu hasła lub premium gdzie został zwiększony limit przesyłu danych z 60MB do 1GB miesięcznie oraz dodano szyfrowanie całej transmisji.

Jest jeszcze kilka bonusów opcji płatnej, ale o tym można sobie poczytać na stronie Evernote. Najlepsze jest to, że nie czujesz jakiegoś specjalnego nacisku na wykupienie opcji premium, po prostu pewnego dnia przychodzi ci na to ochota. W moim przypadku decydującą rzeczą były notatki dostępne offline na Androidzie.
Tak przy okazji muszę zapewnić że klient na system Google działa o niebo lepiej niż ten z Windows Mobile.

Proste menu

Większość moich notatek to zdjęcia faktur, umów, produktów, artykułów, miejsc, numerów seryjnych,  przepisów kulinarnych a nawet gotowych dań. Zdjęcia robione są z poziomu aplikacji w moim telefonie z Androidem. Bardzo wygodne: widzę coś ciekawego, wyciągam telefon, robię fotkę i już. Evernote rozpoznaje pismo na zdjęciach, czyli jeśli pstrykniesz sobie zdjęcie pod tablicą z napisem „Gdynia”, to w momencie wyszukiwania notatek zawierających to słowo nasze zdjęcie będzie wyświetlone w rezultatach.

Warto podkreślić że wyszukiwanie na kliencie pod Windows jest niewiarygodnie szybkie i w zasadzie dzieje się w trakcie wpisywania. Możesz filtrować wyniki wielowymiarowo używając atrybutów: czasu i miejsca utworzenia, źródła notatki itd. Jeśli coś jest w Evernote to na pewno to znajdziesz. Do wyszukiwania w urządzeniach mobilnych potrzebujemy połączenia z siecią.

Inną grupą moich notatek są strony internetowe lub ich fragmenty. Teraz już nie robię sobie bałaganu w zakładkach do których już raczej nie zajrzę. Mam estetyczne, skatalogowane artykuły bez reklam i błyskotek, opisane znacznikami do przeczytania w wolnej chwili. Nowa wtyczka w przeglądarce Chrome nie jest już tak denerwująca jak jeszcze do niedawna była i pozwala na szybki zapis interesujących rzeczy. Tutaj zasada też jest prosta: mogę dodać całą stronę lub jej zaznaczony fragment.

Slogan Evernote. Trzeba przyznać że zapada w pamięć!

Muszę przyznać że niewiele aplikacji wpłynęło tak znacząco na moją pracę jak Evernote. Oczywiście w sensie pozytywnym. Kiedy pierwszy raz natknąłem się na ‚wszystkopamiętającego słonika’ byłem w trakcie szukania rozwiązań organizujących w szybki i pewny sposób moje życie. Czyli po prostu potrzebowałem takich „sztuczek”, dzięki którym moja leniwa natura postanowi się deko poruszać. Ponieważ w ramach odwlekania ważnych rzeczy na nieskończone „później” testuję dziesiątki aplikacji różnego typu, nie zastanawiałem się długo i już po chwili miałem założone konto, ściągnięty program na laptopie oraz w moim niezawodnym HTC HD2.

Jedną z rzeczy która spodobała mi się jako pierwsza był fakt, że mogłem rozpocząć pisanie w domu na jednym komputerze, zapisywać pomysły w trakcie jazdy i po dojechaniu do biura kontynuować płynnie pracę na innym sprzęcie. Łatwo i bez zbędnych procedur.

Drugą rzeczą, która prawdopodobnie zaważyła o związaniu się z Evernote na dłużej, była niesamowita społeczność. Dzięki niej szybko się zorientowałem jak bardzo pomocny może być Evernote przy realizacji zadań metodą GTD Davida Allena.

Gromadzenie, wyjaśnianie, organizowanie, przeglądanie i działanie zostało bardzo ładnie opisane w tekście „GTD, czyli jak odzyskać i nigdy już nie stracić kontroli nad swoim życiem” Pawła Patrońskiego. Nie będzie oczywiście prawdą jeśli napiszę że teraz wszystko kontroluję i jestem efektywny, ale wiem jakie mam możliwości i jestem na dobrej drodze, która przy skali mojej prokrastynacji, będzie raczej długa.

I ty też możesz rządzić własną Szuflandią…

W tekście objąłem tylko z grubsza zakres działania Evernote, jeśli czujesz niedosyt zacznij swoje badania od bloga Evernote, gdzie znajdziesz mnóstwo podpowiedzi jak możesz go użyć.

Przy pisaniu pomagał mi Dub Fx z płytą „Everythinks A Ripple”.

[stextbox id=”info” caption=”O autorze” bcolor=”a6d995″]

Kazimierz Janeczko - Lifehacker Polska

Kazimierz Janeczko jest niestrudzonym poszukiwaczem prostych rozwiązań do zawiłych problemów. Jego główne hobby to testowanie dziesiątek aplikacji tygodniowo, dzięki czemu ma wrażenie że robi coś pożytecznego. Z wykształcenia socjolog, pasjonuje się maszynami liczącymi już od 20 lat. Rodzina stanowi dla niego nieustanne źródło inspiracji co ostatnio przejawia się w niedawno odkrytej pasji do pieczenia ciast. Pracuje w angielskiej firmie produkującej łodzie mieszkalne.[/stextbox]