Jakie są minusy rozpoczynania nowego życia za granicą

0
3766
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter

W dzisiejszych czasach młodzi (nierzadko gniewni) decydują się na radykalny krok ułożenia sobie życia od nowa za granicą. Wszelkie wątpliwości są najczęściej przeważane przez lepsze zarobki, wyższy standard życia czy bardziej przyjazne prawo.

Są jednak problemy, którym trzeba sprostać, a o których dowiadujemy się będąc już poza domem. Bywa, że są to problemy najtrudniejsze, ponieważ nie wiadomo, z jakim przeciwnikiem mamy do czynienia, a dodatkowo przeciwnik ten przemieszcza się w grupach.

  • Pierwszą niedogodnością, jaka może nas spotkać jest tęsknota. Mimo, że kula ziemska poprzez rozwój transportu i komunikacji staje się obiektem coraz mniejszym to dystans, obca kultura i brak bezpośredniej interakcji z najbliższymi może wywoływać u nas spotęgowane uczucie tęsknoty. Zwłaszcza dla kogoś, kto nie miał okazji wyprowadzić się chociażby z rodzinnej miejscowości. Uczucie to sprawia, że niektórzy wracają bardzo szybko. A przecież, jak mawiał Mark Twain, większość z naszych trosk nigdy się nie wydarzy.
  • Kolejna duża bariera to bariera językowa. Ktoś może powiedzieć: Ha, nieprawda! Język mam w małym palcu. Wypowiedz tego typu ma charakter symboliczny, ponieważ rodzimy użytkownik języka, w którym będziemy się porozumiewać ma go wszędzie, nie tylko w małym palcu. Język to także kultura czy też szeroko rozumiana obyczajowość. O ile damy kupić bilet, czy założyć konto w banku, to siedząc w pubie, czy dzieląc się wrażeniami po seansie kinowym, będziemy czuli brak pewnej nici porozumienia. Uczucia, że odbiorca wie, o co nam chodzi, mimo że nie powiedzieliśmy czegoś dosłownie.
    Warto sprawdzić, jak wyglądała nauka języków obcych w służbach specjalnych (GRU), co fajnie opisuje w książce „Akwarium” Wiktor Suworow.
  • Wyjeżdżając w pojedynkę, bardziej niż w grupie odczujemy odmienność. Nawet w kraju otwartym na imigrantów ciężko jest na początku wyzbyć się odczucia bycia niechcianym gościem. Często jest to odczucie irracjonalne, bo w praktyce ludzie rzadko spotykając się z niechęcią ze strony miejscowych. O ile sami tego nie sprowokujemy. Należy pamiętać, że jest się gościem na czyjejś ziemi i oznacza to wraz z decyzją o wyjeździe zgadzamy się na panujące tam normy obyczajowe, ustroje polityczne i wyznania. Warto zrewidować swój stosunek do ziemi obiecanej, jeszcze przed spakowaniem walizek, aby samemu nie zgotować sobie przykrej niespodzianki, wywołanej frustracją kulturową. Może się też zdarzyć, że odnajdziemy siebie, przebywając właśnie w obcym otoczeniu.

Jest to zaledwie kilka aspektów. Każdy, kto miał okazję opuścić rodzinne pielesze dorzuciłby tu coś od siebie a mimo to dla niektórych lista byłaby niepełna.
Osobiście uważam, że warto przynajmniej raz spróbować innego życia poza granicami, zwłaszcza swojego państwa. Zamiast karmić się domysłami i przeczuciami warto poddać próbie własne obawy i słabości.

Wszystkie z powyższych niedogodności mają charakter tymczasowy i przy odrobinie chęci oraz zdrowego rozsądku można im sprostać, dzięki czemu będziemy bogatsi nie tylko o obcą walutę.