Jak zaparzać herbatę, która za każdym razem będzie łechtać podniebienie?

27
2739
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
Jak zaparzać herbatę, która za każdym razem będzie łechtać podniebienie

Prawdziwe kompendium dla wielbicieli tego trunku. Nic dziwnego, że napisał je ambitny przedsiębiorca i autor poczytnego bloga o biznesie w Internecie – w końcu najlepsze pomysły zawsze powstają przy filiżance herbaty… ;) Przygotowanie filiżanki dobrej herbaty to prawdziwa sztuka. Jednak tajemnica sukcesu (i to dotyczy nie tylko parzenia herbaty) tkwi w konsekwentnym i bezbłędnym powtarzaniu tych samych czynności.

A zatem jak przygotować idealną herbatę i czy istnieje sposób na przygotowanie naprawdę pysznej herbaty?

Pamiętaj, że istnieją różne odmiany tego szlachetnego trunku

  • Czarna herbata,
  • zielona herbata,
  • ulung (ulong, oolung, oolong, wulung, bohea, bohe, bou, znana też jako herbata niebieska lub szmaragdowa),
  • biała herbata,
  • czerwona herbata (pu-erh),
  • rooibos (nie jest to herbata, tylko wykorzystywany jest uprawiany w RPA czerwonokrzew Aspalathus linearis),
  • honeybush albo heuningbos (napar z liści, łodyg i kwiatów miodokrzewu),
  • yerba mate (herba mate, mate, chimarrão, erva mate, caá mati; znowuż – żadna herbata, tylko wysuszone, zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego).

Każdą z tych herbat należy przyrządzać inaczej. Ważna jest temperatura oraz czas parzenia, ilość herbaty.

Od czego by tu zacząć? Najpierw

Ogólne wskazówki nt. parzenia herbaty

Wydaje się, że wszystko jest proste – potrzebujesz wlać trochę zagotowanej wody i wsypać liście herbaty. Należy jednak pamiętać o tym:

  • Zawsze używaj do gotowania zimnej świeżej wody. Nigdy nie gotuj wody ponownie;
  • Wlewaj wrzątek bezpośrednio do filiżanki – nigdy nie wsypuj herbaty do filiżanki zalanej wrzątkiem;
  • Jeżeli wolisz herbatę w saszetkach, nigdy ich nie wyciskaj po zaparzeniu herbaty (wyciskanie uwalnia nadmiar kofeiny, która popsuje smak herbaty);
  • Zawsze nakrywaj czymś filiżankę (np. talerzykiem);
  • Wyrzuć liście tuż po zaparzeniu herbaty;
  • Nie pozwól, aby herbata się schłodziła – pij ją, dopóki jest ciepła.

 

Jak zaparzać herbatę, która za każdym razem będzie łechtać podniebienie(jjjohn)

Parzenie herbaty w zależności od gatunku

Jeżeli chodzi o herbatę z supermarketu, po prostu przeczytaj instrukcje na opakowaniu. Możesz nie czytać dalej tego kompendium.
Pamiętaj tylko o ogólnych wskazówkach nt. parzenia herbaty.

Co do pozostałych gatunków, sprawdź

Czas parzenia (liściastej) herbaty

  • Czarna herbata: 0,5 łyżeczki na filiżankę; temperatura gotowania: 96 °C; należy parzyć przez 3 minuty;
  • zielona herbata: 1 łyżeczka na filiżankę; temperatura: 65-80 °C; należy parzyć przez 3-4 minuty;
  • ulung: 0,5 łyżeczki; temperatura: 90 °C; należy parzyć przez 3-6 minut;
  • biała herbata: 1 łyżeczka, temperatura: 80-85 °C; należy parzyć przez 7-9 minut;
  • czerwona herbata (pu-erh): 0,5 łyżeczki, temperatura: 96 °C; należy parzyć przez 3-7 minut;
  • żółta herbata: 1 łyżeczka na filiżankę; temperatura: 90 °C; należy parzyć przez 3 minuty;
  • rooibos: 1 łyżeczka na filiżankę; temperatura: 96 °C; należy parzyć przez 3-5 minut;
  • honeybush: 1 łyżeczka na filiżankę; temperatura: 96 °C; należy parzyć przez 5-8 minut.

Skąd biorą się te minimalne rozbieżności podczas podawania czasu parzenia? To zależy od Ciebie – należy trochę poeksperymentować, aż wynajdziesz idealną formułę herbaty.

Cukier, mleko i inne rzeczy

Smak herbaty może zależeć od dodatków. Z reguły ludzie dodają do herbaty następujące składniki:

  • Cukier – niektórzy słodzą każdą herbatę. Jednak zdaniem wielu prawdziwych znawców herbata traci przez to swój prawdziwy smak;
  • Mleko – w sam raz do czarnej herbaty (przykładowo Assam, cejlońskiej oraz English Breakfast – np. Pickwick);
  • Cytryna – świetny dodatek do chińskiej herbaty. Nie przesadź jednak, chyba że chcesz zepsuć jej smak (to jest trochę jak z dodawaniem soli do jedzenia).

(via)

  • Dominika M

    Mnie uderza absolutnie niewybaczalna pomyłka – pu erh to nie to samo co herbata czerwona!

  • Bartosz Zapiór

    Jeżeli te kilka paragrafów dla autora artykułu to „prawdziwe kompendium” to chyba powinien się on troszkę bardziej zagłębić w świat herbaty ;)

  • Szymon Arlecki

    Z tym parzeniem to nie do końca jest tak jak napisałeś. Takiego oolonga nie zawsze można parzyć w 90 stopniach. W takiej temperaturze mogą być parzone tylko mocniej fermentowane oolongi tajwańskie, więcej o oolonach tutaj: http://www.herbatyszlachetne.pl/pl/herbat-oolong.html

  • Tomasz Żorawik

    Ja mam inny sposób. Posiadam dwa dzbanki. Pierwszy musi być odparzony wrzątkiem, potem wsypuję do niego herbatę [[ posiadam pakowaną przez Krakowski Kredens, jest to Herbata czarna z bergamotką Earl Grey ]] potem zalewam wrzątkiem i odstawiam na 4 minuty. Następnie przelewam przez sitko do drugiego dzbanka ( oczywiście również odparzonego ). I można śmiało pić ile się chce. :) … Czasami dodaję do dzbanka 3 wysuszone morele, nadają genialny smak herbacie :D 

    • Anonim

      Ciekawy jest ten pomysł z morelami – trzeba spróbować.
      A propos – można też wrzucić parę skórek od pomarańczy.

  • Anonim

    @facebook-100000404468678:disqus , @google-75e686296d5ed004bdcf9900e2ef1630:disqus , dodane do artykułu.
    @facebook-100000127704145:disqus , dzięki za ciekawy wykład ;) W Alma24.pl powinni mieć duży wybór.

  • Niestety, obawiam się, że wdarł się tutaj malutki błąd, oraz opis jest stanowczo za krótki. Jako amator smaku herbat wschodu nie omieszkam dopisać lekkiej notki nt naczyń w których zaparzamy herbatę, oraz to iż niektóre herbaty wydzielają swój najsubtelniejszy aromat dopiero po (uwaga) drugim/trzecim zaparzeniu – dlatego stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem „Wyrzuć liście tuż po zaparzeniu herbaty;”. Należy również zadbać o odpowiednie naczynia – okrągłe i pękate, które pozwalają na swobodne rozwijanie się liści herbaty podczas zaparzania. Dzbanki w których
    zaparzamy herbatę nie powinny być myte środkami chemicznymi. Pamiętajmy,
    że osad z herbaty bardzo dobrze usuwa sól. W przypadku dzbanków
    nieszkliwionych wewnątrz dobrze jest pozostawić w nich osad i używać ich
    do jednego typu herbaty, tak aby każdy następny napar stawał się
    bardziej aromatyczny. Co do naciągania herbaty: ogólną zasadą jest, że herbatę parzy się od 3 do 5 min. W zależności od
    czasu zaparzania herbaty, gotowy napar może w różny sposób oddziaływać
    na organizm człowieka. W pierwszych 3 minutach ma on działanie
    pobudzające, przechodzą do niego alkaloidy, głównie teina. W następnych
    minutach do naparu przechodzą związki garbnikowe, głównie tanina mająca
    działanie uspokajające. Przy długim zaparzaniu herbaty często
    gorzknieją. Z polecanych herbat polecam White Monkey (biała o aromatycznym, kremowym posmaku), oraz Milk Oolong, smak Was pochłonie. :-)

    • Juliusz Janecki

      Te dwie herbaty, które podałeś są do dorwania sklepach? Czy w grę wchodzi tylko zamawianie w sieci?

      • Są, sklepy z herbatami, które odwiedzałem posiadały te egzemplarze.

  • Niestety, obawiam się, że wdarł się tutaj malutki błąd, oraz opis jest stanowczo za krótki. Jako amator smaku herbat wschodu nie omieszkam dopisać lekkiej notki nt naczyń w których zaparzamy herbatę, oraz to iż niektóre herbaty wydzielają swój najsubtelniejszy aromat dopiero po (uwaga) drugim/trzecim zaparzeniu – dlatego stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem „Wyrzuć liście tuż po zaparzeniu herbaty;”. Należy również zadbać o odpowiednie naczynia – okrągłe i pękate, które pozwalają na swobodne rozwijanie się liści herbaty podczas zaparzania. Dzbanki w których
    zaparzamy herbatę nie powinny być myte środkami chemicznymi. Pamiętajmy,
    że osad z herbaty bardzo dobrze usuwa sól. W przypadku dzbanków
    nieszkliwionych wewnątrz dobrze jest pozostawić w nich osad i używać ich
    do jednego typu herbaty, tak aby każdy następny napar stawał się
    bardziej aromatyczny. Co do naciągania herbaty: ogólną zasadą jest, że herbatę parzy się od 3 do 5 min. W zależności od
    czasu zaparzania herbaty, gotowy napar może w różny sposób oddziaływać
    na organizm człowieka. W pierwszych 3 minutach ma on działanie
    pobudzające, przechodzą do niego alkaloidy, głównie teina. W następnych
    minutach do naparu przechodzą związki garbnikowe, głównie tanina mająca
    działanie uspokajające. Przy długim zaparzaniu herbaty często
    gorzknieją. Z polecanych herbat polecam White Monkey (biała o aromatycznym, kremowym posmaku), oraz Milk Oolong, smak Was pochłonie. :-)

  • Niestety, obawiam się, że wdarł się tutaj malutki błąd, oraz opis jest stanowczo za krótki. Jako amator smaku herbat wschodu nie omieszkam dopisać lekkiej notki nt naczyń w których zaparzamy herbatę, oraz to iż niektóre herbaty wydzielają swój najsubtelniejszy aromat dopiero po (uwaga) drugim/trzecim zaparzeniu – dlatego stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem „Wyrzuć liście tuż po zaparzeniu herbaty;”. Należy również zadbać o odpowiednie naczynia – okrągłe i pękate, które pozwalają na swobodne rozwijanie się liści herbaty podczas zaparzania. Dzbanki w których
    zaparzamy herbatę nie powinny być myte środkami chemicznymi. Pamiętajmy,
    że osad z herbaty bardzo dobrze usuwa sól. W przypadku dzbanków
    nieszkliwionych wewnątrz dobrze jest pozostawić w nich osad i używać ich
    do jednego typu herbaty, tak aby każdy następny napar stawał się
    bardziej aromatyczny. Co do naciągania herbaty: ogólną zasadą jest, że herbatę parzy się od 3 do 5 min. W zależności od
    czasu zaparzania herbaty, gotowy napar może w różny sposób oddziaływać
    na organizm człowieka. W pierwszych 3 minutach ma on działanie
    pobudzające, przechodzą do niego alkaloidy, głównie teina. W następnych
    minutach do naparu przechodzą związki garbnikowe, głównie tanina mająca
    działanie uspokajające. Przy długim zaparzaniu herbaty często
    gorzknieją. Z polecanych herbat polecam White Monkey (biała o aromatycznym, kremowym posmaku), oraz Milk Oolong, smak Was pochłonie. :-)

  • Niestety, obawiam się, że wdarł się tutaj malutki błąd, oraz opis jest stanowczo za krótki. Jako amator smaku herbat wschodu nie omieszkam dopisać lekkiej notki nt naczyń w których zaparzamy herbatę, oraz to iż niektóre herbaty wydzielają swój najsubtelniejszy aromat dopiero po (uwaga) drugim/trzecim zaparzeniu – dlatego stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem „Wyrzuć liście tuż po zaparzeniu herbaty;”. Należy również zadbać o odpowiednie naczynia – okrągłe i pękate, które pozwalają na swobodne rozwijanie się liści herbaty podczas zaparzania. Dzbanki w których
    zaparzamy herbatę nie powinny być myte środkami chemicznymi. Pamiętajmy,
    że osad z herbaty bardzo dobrze usuwa sól. W przypadku dzbanków
    nieszkliwionych wewnątrz dobrze jest pozostawić w nich osad i używać ich
    do jednego typu herbaty, tak aby każdy następny napar stawał się
    bardziej aromatyczny. Co do naciągania herbaty: ogólną zasadą jest, że herbatę parzy się od 3 do 5 min. W zależności od
    czasu zaparzania herbaty, gotowy napar może w różny sposób oddziaływać
    na organizm człowieka. W pierwszych 3 minutach ma on działanie
    pobudzające, przechodzą do niego alkaloidy, głównie teina. W następnych
    minutach do naparu przechodzą związki garbnikowe, głównie tanina mająca
    działanie uspokajające. Przy długim zaparzaniu herbaty często
    gorzknieją. Z polecanych herbat polecam White Monkey (biała o aromatycznym, kremowym posmaku), oraz Milk Oolong, smak Was pochłonie. :-)

  • Juliusz Janecki

    Trochę za krótko, ale zawarte najważniejsze informacje. Do zasad dopisałbym wyjaśnienie. Dlaczego nie wyciskać torebki? Dlaczego nie używać wody drugi,trzeci itd raz gotowanej? Itd.

    • Pogooglałem trochę i wg tego artykułu (http://www.we-dwoje.pl/sztuka;parzenia;herbaty,artykul,3755.html) wyciskanie uwalnia nadmiar kofeiny, która popsuje smak herbaty. Co do używania kolejny raz tej samej torebki zapewnie chodzi o jej świeżość (Pytanie czy odczujesz różnice w niezbyt drogiej herbacie – ja na pewno nie :) ). Co do wody to sam jestem ciekawy.

      • Juliusz Janecki

        Eryk tylko ja chciałem, żeby załoga LH pisała o takich rzeczach, żeby artykuły były obszerniejsze, a nie napisane po łebkach.

      • Juliusz Janecki

        Eryk tylko ja chciałem, żeby załoga LH pisała o takich rzeczach, żeby artykuły były obszerniejsze, a nie napisane po łebkach.

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

      • Bartosz Zapiór

        Woda gotowana pierwszy raz to tzw. „Biały wrzątek” – jest lepiej natleniona i przez to smaczniejsza i w jakimś tam stopniu zdrowsza niż woda gotowana kolejne razy.
        A sam artykuł to żadne kompendium, informacje typowo z pierwszej strony googla i na dodatek niekoniecznie prawdziwe, żaden tam lifehacking…Znacznie lepsze „kompendium” wprowadzające w świat herbaty będzie stanowił np. niedawno wrzucony 20-minutowy filmik na amerykańskim blogu Expert Enough – polecam autorowi zapoznanie się z tym:http://expertenough.com/791/samovar-tea-jesse-jacobs 

  • Idę zaparzyć herbatę z mlekiem, dla spróbowania :)