Jak obliczyć swoją wydajność

0
1399

Kilka dni temu sprawdzałem pewną usługę – rozwiązanie, które miało zapewnić firmom pomoc w mierzeniu wydajności pracowników. Jak się pewnie domyślacie, od razu przykuło moją uwagę. Byłem ciekawy i chciałem się dowiedzieć jak to robią. Niestety, czekało mnie wielkie rozczarowanie.

Okazało się, że chodziło o mierzenie rodzaju i ilości pracy, wykonywanej przez każdego pracownika na komputerze – czyli zupełnie nie tego, co ja nazywam wydajnością. Niestety, do tego ogranicza się wiele firm, przywiązanych do dziewiętnastowiecznych poglądów na pracę. Jako że mowa była o nowym rozwiązaniu, opartym na współpracy oraz technologiach Web, liczyłem na świeży powiew w naszym ukochanym świecie wydajności.

Ale zacznijmy od początku: czym jest wydajność? Wszyscy zainteresowani zgodzą się mniej więcej, że jest to określenie spraw ważnych i poświęcanie im jak największej ilości czasu, uwzględniając okoliczności, w jakich się znajdujemy. Jednocześnie, pozostały czas przeznacza się na zadania mało ważne, ale których wykonanie jest konieczne, by zachować nad wszystkim kontrolę. Oznacza to, że wydajność związana jest z jakością, a nie z ilością wykonanej pracy.

Jak obliczyć swoją wydajność

(Foto)

Dlaczego rozwiązanie, o którym mowa jest nietrafione? Właśnie dlatego, że koncentruje się na ilości, a nie na jakości tego, co robią pracownicy. Skupianie się na czasie i rodzaju narzędzi, używanych przez pracownika w celu określenia wartości jego pracy, jest naiwne, żeby nie powiedzieć bezsensowne.
Tego typu rozwiązania na nic zdadzą się firmom, które rzeczywiście chcą poprawić swoją wydajność. Zamiast zdobywać takie czy inne narzędzia, o wiele lepiej jest szkolić swoich pracowników w zakresie samodzielnego zarządzania i efektywnego działania w atmosferze współpracy.

Jak już wspomniałem, w dzisiejszych czasach, gdy większość osób to pracownicy umysłowi, wydajność stała się kwestią jakości, nie ilości. Zatem jedyny sposób na jej zmierzenie polega na policzeniu ile projektów i zadań zostało ukończonych w danym okresie. Ale nawet tak zmierzona wydajności wciąż ma charakter subiektywny. Nasuwa się bowiem pytanie: jaką wartość mają te rzeczy? Cóż, zależy kogo zapytamy.

W związku z tym, najbardziej racjonalnym sposobem mierzenia wydajności jest najpierw, według kryterium ważności, nadać znaczenie każdemu projektowi i zadaniu z naszego portfolio, a następnie zrobić średnią z tych wszystkich, które zostały ukończone w danym okresie. Innym sposobem – dużo prostszym, ale mniej dokładnym, jest po prostu policzyć ukończone zadania. W tym wypadku trzeba przyjąć, że wszystkie zadania figurujące w naszym portfolio mają pewną wartość – takie podejście zastosowano także w znakomitym narzędziu, jakim jest aplikacja FacileThings.

Jednak do mnie najbardziej przemawiają metody zorientowane na cele. Co pewien czas robię dokładny przegląd i sprawdzam jak blisko lub jak daleko jestem od osiągnięcia moich celów z danego okresu. Analizuję co działa, a co nie, dopasowuję sposób pracy i organizacji, a także daję sobie trochę czasu na wprowadzenie tych zmian w życie.

Stopień efektywności w osiąganiu moich celów – właśnie to jest miarą wydajności. Czemu ma służyć odhaczanie setek zadań z moich list lub spędzanie mnóstwa czasu z takim czy innym narzędziem, skoro koniec końców, nie osiągam celów, które sobie założyłem? Zapomnij o liczeniu i sprawdzaj czy zrealizowałeś swoje cele – tylko tak będziesz naprawdę efektywny.

Próbowaliście kiedyś zmierzyć swoją wydajność? Jak to robicie? Zostawcie komentarz i podzielcie się swoimi doświadczeniami.