John Steinbeck – dziennik jako obrona przed zwątpieniem i źródło motywacji

0
353
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
Igor Kosowski John Steinbeck – dziennik jako obrona przed zwątpieniem i źródło motywacji

„Po prostu niech po jednym dniu pracy przychodzi następny. Tak to działa. I tylko tak.” To jedna z niewielu złotych myśli Steinbecka. Jego dziennik jest pełen nieoczekiwanych zwrotów, źródłem emocji i motywacji do dalszego życia.

 

Aspekt historyczny

Wielu sławnych pisarzy podkreślało korzyści twórcze wynikające z prowadzenia pamiętnika, ale żaden z nich nie zrobił z niego bardziej imponującego użytku, niż John Steinbeck (ur. 27.02.1902 — zm. 20.12.1968). Wiosną 1938, niedługo po dokonaniu jednego z największych aktów artystycznej odwagi (zaniechając kontynuacji pracy nad książką, która nie spełniała jego oczekiwań), Steinbeck zaangażował się w jedno z najbardziej znaczących przedsięwzięć pisarskich swojego życia. Owocem tego zaangażowania było wydane w 1939 r. dzieło zatytułowane „Grona Gniewu”. Tytuł został wymyślony przez Carol Steinbeck, jego zaangażowaną politycznie żonę, zainspirowaną przez książkę Julii Howe pt. „Hymn Bojowy Republiki”. W 1940 roku powieść ta zapewniła Steinbeckowi nagrodę Pulitzera. Była także kamieniem węgielnym pod Nagrodę Nobla, którą pisarz zdobył 20 lat później, ale w wielu aspektach jej wpływ na samego autora był co najmniej tak samo istotny i moralnie pouczający.

Równolegle do pisania powieści, Steinbeck założył pamiętnik, który w końcu został opublikowany pod tytułem „Working Days: The Journals of The Grapes of Wrath” — niezwykłe świadectwo jego twórczej odysei, podczas której pisarz zmaga się ze straszliwym zwątpieniem (tak dobitnie opisanym przez Virginię Woolf), lecz pomimo tego, wiedziony silną determinacją, pragnie uczynić jak najlepszy pożytek z posiadanego daru. Nie bacząc na żadne ograniczenia, prze do przodu, nie tracąc przy tym entuzjazmu. Prowadzenie dziennika staje się dla pisarza doświadczeniem transcendentalnym i formą odkupienia.
Jeśli chodzi o dziennik, Steinbeck miał tylko dwa życzenia: miał on nie zostać opublikowany za jego życia i miał trafić w ręce dwójki jego synów, by „do jakiegoś stopnia wiedzieli, kim naprawdę był ich ojciec,” a także by mogli dostrzec „coś więcej, niż tylko mity i pogłoski, czy oszczerstwa i pochlebstwa, które pojawiają się po śmierci człowieka”. Dziennik to przede wszystkim dowód na to, że fundamentalną podstawą geniuszu jest codzienny akt pracy.

W jednym ze swoich wpisów Steinbeck dotyka sedna problemu słowami, które można odnieść do każdego rodzaju działalności twórczej:

W pisaniu nawyk ma większą moc, niż wola czy natchnienie. Musi być w tym wszystkim odrobina zacięcia, dopóki nie wpoimy sobie nawyku pisania określonej liczby słów. W moim przypadku podejście „zrobię, jak mi się zachce” nie ma racji bytu. Zazwyczaj człowiekowi nie chce się nawet wstać z łóżka. Tak naprawdę, pod najbłahszym pretekstem, człowiek gotów byłby nie pracować wcale. Reszta to bzdury. Być może są ludzie, którzy mogą pracować wedle tej maksymy, ale nie ja. Każdego dnia muszę przelać słowa na papier, niezależnie od tego, czy uważam efekt swojej pracy za dobry, czy nie.

Steinbeck i wątpliwości życia

Pamiętnik stał się narzędziem dyscyplinującym (obiecał pisać w nim codziennie i tak też robił. Jeden z pierwszych wpisów rozpoczął zdaniem: Praca jest jedyną słuszną rzeczą”.) oraz stymulatorem tempa. Steinbeck dał sobie 7 miesięcy na ukończenie powieści, ale przewidywał, że zajmie to tylko 100 dni. Udało mu się skończyć dzieło w mniej niż 5 miesięcy, pisząc około 2,000 słów na dzień (nie wliczając dziennika). Dziennik służył pisarzowi w obliczu zwątpienia za źródło motywacji: „Jestem tak leniwy, a to, co przede mną, jest tak trudne” — pisał w jednym wpisie, by w kolejnym pokrzepić się: ”Moja wola jest słaba. Muszę ją wzmocnić na nowo. Jestem w stanie tego dokonać.” Jednak ponad wszystko, pamiętnik jest dowodem konsekwencji, czymś, co pozwalało mu iść do przodu, nie bacząc na pasmo życiowych przeszkód i obowiązków. „Problemy piętrzą się tak, że prace nad książką idą w tempie ślimaka, który na swym grzbiecie nosi skorupę i pąkle” – pisał. Jednak, co najważniejsze, pomimo wszystkich trudności, ślimak nieprzerwanie się poruszał.

Steinbeck pisze o tym w jednym ze swoich bardziej cierpkich wpisów, na krótko przed skończeniem pierwszej połowy powieści:

Każda książka wydaje się dziełem całego życia. A kiedy już jest skończona — puff. Nigdy jej nie było. Najlepsze, co można zrobić, to każdego dnia pisać. I najwyższy czas zacząć już teraz.

Kilka dni później, pisarza znów ogarnia zwątpienie:

Moje liczne słabości zaczynają wypływać na wierzch. Muszę się ich pozbyć. Nie jestem pisarzem. Oszukiwałem siebie i innych ludzi. Chciałbym nim być. Ten sukces mnie zniszczy, jestem tego pewien. Nie będzie trwały. Ale to w porządku. Postaram się iść do przodu z pracą. Kawałek po kawałku. Zaczynam zapominać.

Ważna jest świadomość

Jeżeli chodzi o prowadzenie dziennika, to Steinbeck jest świadomy jego roli dyscyplinującej i tej mającej odzwierciedlać postęp nad powieścią. Często niewielka kropla drąży skałę i tym samym przyczynia się do powstania czegoś większego. W pierwszych dniach czerwca pisał tak:

To najdłuższy dziennik, jaki kiedykolwiek prowadziłem. Nie chodzi o sam dziennik, ale o próbę stworzenia harmonogramu pracy nad powieścią. Jeżeli jakiś dzień zostanie pominięty, nie omieszkam o tym wspomnieć w tym miejscu i stosownie się z tego wytłumaczyć.

Dyscyplina Steinbecka nie jest próżnością czy fetyszyzowaniem wydajności jako takiej. To przede wszystkim jego gorące pragnienie stworzenia największego dzieła w swoim życiu. Adekwatnego do zdolności twórczych kreatywnej jednostki ludzkiej. W jednym ze swoich pierwszych wpisów Steinbeck stwierdza:

 

Ta książka musi być dobra. Po prostu musi. Nie mam innego wyjścia. To musi być zdecydowanie największe z moich przedsięwzięć. Muszę konsekwentnie, powoli układać szczegół po szczególe, aż wyłoni się z tego oczekiwana całość. Jestem w stanie tego dokonać. Wierzę w to z całych sił.

 

„Okiem” innych

Według Dani Shapiro, rozróżniającą pewność siebie i odwagę, ta wypowiedź była wyrazem tej drugiej, bardziej wartościowej cechy. Steinbeck jest świadomy wszystkiego, co może pokrzyżować jego starania, utrapień zewnętrznych i wewnętrznych. Decyduje się jednak zaangażować wszystkie swoje siły w to przedsięwzięcie, pomimo tego, że ciągle przytłoczony jest brakiem wiary we własne możliwości.

Oto przykład niezmąconej odwagi, która bije z jednego z wcześniejszych wpisów:

W trakcie pisania tej książki może wydarzyć się wszystko, ale nie mogę pozwolić sobie na słabość. Muszę ją skończyć. Upadek woli nawet na jeden dzień ma katastrofalny wpływ na całość, znacznie większy niż strata czasu czy marny dobór słów. Fizycznym fundamentem tej książki jest dyscyplina autora w odniesieniu do jego materiałów, języka, jakim się posługuje. Niestety, jeżeli dyscypliny zabraknie, cierpi na tym wszystko.

Steinbeck był owładnięty myślami o książce do tego stopnia, że pisał:

Gdy książka będzie gotowa, nie obchodzi mnie, czy umrę młodo, bo dzieło mojego życia będzie skończone.

Kiedy już będzie po wszystkim, odpocznę, ale z pewnością nie wcześniej. Nie będę żył długo, więc muszę napisać przynajmniej jedną dobrą książkę, zanim umrę.

Momenty zwątpienia

Jeżeli tylko mógłbym napisać tę książkę tak, jak trzeba, to byłaby ona jedną z dobrych i prawdziwie amerykańskich książek. Ale jestem przytłoczony własną ignorancją i niemożnością. Muszę pracować, nie zważając na to. Szczerość. Pozostanie szczerym to wszystko, czego mogę wymagać od swojego biednego umysłu. Nigdy nie temperuj słowa, by dotrzeć do czytelnika – naginaj je tak, by zrozumiał.

Niekiedy zwątpienie wydawało się brać górę nad wszystkim:

Jeżeli napiszę tę książkę, to będzie to wszystko, czego będzie w stanie dokonać moja przeciętność. Nikt w tym stopniu, co ja, nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo brak mi umiejętności. Staram się z tym walczyć cały czas. Czasem wydaję mi się, że to, co napisałem, jest dobre, ale gdy skończę, wydaje mi się co najwyżej średnie.

Sukces i samokrytyka Steinbecka

To, w pewnym sensie, jest najbardziej motywującą właściwością dziennika — to pewnego rodzaju księga buddyjska, dekady przed ”Zen in the Art of Writing” Bradbury’ego, w chwilach, gdy Steinbeck przeżywa wahania związane z pisaniem. W pełni odczuwa swoje zwątpienie, pozwala sobie nim przesiąknąć, a mimo to zdaje sobie sprawę, że to tylko emocje, a nie prawda.
Dla tych gotujących się we wrzącym kotle niepewności, jakim jest praca twórcza, uderzający i paradoksalnie dodający otuchy może wydawać się widoczny u Steinbecka chroniczny przypadek syndromu oszusta. Mimo to, że jego poprzednia książka zdobyła dobre recenzje i była finansowym sukcesem, Steinbeck pogardza tym sukcesem, upatrując w nim źródło nie dumy, lecz wstydu.

Opisuje to w ten sposób:

Na ten moment, okowy finansowe zostały zrzucone. Jednak to nie będzie trwać wiecznie. Nie zostałem stworzony do sukcesu. Jestem coraz bardziej znany i z wielu względów wydaje mi się to straszne. Oprócz tego, czuję coś jeszcze — mam wrażenie, że ten mój skromny sukces to oszustwo.
Steinbeck jest surowy wobec siebie do tego stopnia, że jego samokrytyka na polu twórczym skłania go do wątpliwości co do wartości własnej osoby i dobroci jego charakteru.

Muszę być pewnym, by wybrać, co jest miłością, a co użalaniem się nad sobą. Nie jestem porządną osobą. Bywam czasem dobry i hojny, ale innym razem jestem szorstki i skąpy.

Dziennik jako oczyszczenie

W niektórych wpisach Steinbeck przechodzi cykl od braku wiary w siebie, przez pocieszanie się, aż do krystalicznie jasnego spojrzenia na cały proces, któremu wyraz daje kilka świadomie napisanych linijek. Istotnie, Steinbeck często używa dziennika jako katharsis. Dziennik jest dla niego nie tylko narzędziem mobilizującym, ale także sposobem na ukojenie nerwów.

Steinbeck korzysta z pamiętnika w ten sam sposób, jak David Lynch z medytacji – jako osi moralnej i podpory dla celów twórczych:

Kiedy myślę, że nie podążam za rozkazami ludzi, którym wydaję się, że wiedzą, co powinienem zrobić, jestem przerażony. Ale wtedy myślę, że tylko moja własna praca zostanie zapamiętana. Nie mogę pracować za innych. Nie wychodzi mi realizowanie ich pomysłów, dlatego trzymam się swoich.

I nawet, gdy Steinbeck zbliża się do końca pisania swojej powieści, jego brak wiary w siebie pozostaje tak samo niezmienny, jak jego chęć doprowadzenia sprawy do końca:

Mam tylko nadzieję, że książka będzie dobra. Mam czasem bardzo poważne wątpliwości. Nie chcę, żeby to wyglądało na napisane zbyt szybko. Powieść musi być napisana w sposób spokojny i wyważony. Niestety, jestem pewien jednej rzeczy – to nie jest tak dobra książka, jak się spodziewałem. Jest po prostu zwyczajna. I straszną rzeczą jest to, że to prawdopodobnie najlepsze, co mogłem napisać w tym momencie. Teraz do pracy.

Oczywiście, książka była daleka od bycia zwyczajną. Oprócz zdobycia dwóch największych nagród literackich, „Grona Gniewu” pozostały na szczycie listy bestsellerów przez ponad rok od daty publikacji (14.04.1939). Już w pierwszym roku od wydania sprzedano 430 tys. kopii powieści. Tu leży sedno tego, co czyni ”Working Days” pozycją obowiązkową dla każdego, kto ma do czynienia ze sztuką — głęboko motywujące świadectwo tego, że nawet ci obdarzeni wyjątkowym talentem nieprzerwanie wątpią w siebie. Oraz że to, co odróżnia tych genialnych od reszty, to umiejętność przezwyciężania własnych lęków i parcia do przodu. Nie uginają się pod ciężarem własnych lęków, lecz zawzięcie pracują dzień w dzień, niezależnie od tego, jak trudne jest to zadanie i jak niewiele przyniesie wykonanie go.

Dziennik jest zbiorem wielu emocji, zarówno pozytywnych, jak również wielu negatywnych. Jego odbiór może sprawić czytelnikowi problem. Pokazuje jednak, że istnieją ludzie, dla których najważniejsza nie jest wielka nagroda czy sukces komercyjny, ale świadomość, że daliśmy z siebie wszystko. Czy jest to hasło aktualne dzisiaj?

Zdjęcie:KleranGuckian/Flickr

Zobacz również:
Dlaczego każdemu potrzebna jest w życiu myśl przewodnia
60 rzeczy, które powinieneś zrobić przed śmiercią
Co zrobić, aby jutrzejszy dzień był wyjątkowy
30 wyzwań na 30 dni
5 sposobów niestandardowej pracy Twojego mózgu
5 błędów, z powodu których ponosimy porażki