Hashbo – bo w życiu chodzi o to, żeby się dzielić

6
851
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
Hashbo - bo w życiu chodzi o to, żeby się dzielić

Czy zdarzało Ci się myśleć o tym, jak powinna wyglądać żywa rozmowa w Internecie? Poza zwykłym czatem chciałoby się dzielić w czasie rzeczywistym notatkami, filmami, zdjęciami. To nad tym pracuje Neil Ellis z Hashbo, który opowiedział nam wczoraj o swoim startupie. I dał się trochę skorumpować :) 

Tak to często bywa ze startupami, że na produkt, które miał w założeniu zaspokajać zaledwie prywatne potrzeby twórcy, zaczyna tworzyć się popyt (por. przypadek Nozbe). Nie inaczej było z Hashbo.

Zacznijmy od tego, czym jest Hashbo.

Hashbo - bo w życiu chodzi o to, żeby się dzielić

Hashbo jest produktem brytyjskiej firmy Cazcade Limited. Neil Ellis, szef Cazcade Ltd., spędził ostatnie dwa lata w poszukiwaniu sposobu na znaczne podniesienie jakości komunikacji w czasie rzeczywistym.
Owocem tej pracy jest aplikacja internetowa Hashbo.

Po otrzymaniu zaproszenia do nowego serwisu miała miejsce ciekawa rozmowa z Neilem.
Bardzo profesjonalnie podszedł do sprawy i zrobił wczoraj dla Lifehackera specjalną mini-prezentację swojej aplikacji.

Nazwa Hashbo – połączenie wyrazów „hash” (znak „#”) i „board” (tablica) nawiązuje do sposobu, w jaki użytkownicy mogą tworzyć kanały komunikacji. Podczas gdy w Twitterze znak # służy do wyróżniania słów kluczowych (tagów), w Hashbo „kratka” jest używana do dzielenia się.

Celem jest zapewnienie użytkownikowi wygodnej interakcji przy pomocy intuicyjnego interfejsu przypominającego pulpit albo tablicę korkową.
Obecnie użytkownik może zamieszczać karteczki samoprzylepne, filmy z YouTube oraz zdjęcia, podczas gdy inni ludzie mogą je od razu edytować.

Hashbo - panel główny

Używając Hashbo można uzyskać lepszą interakcję oraz większe zaangażowanie drugiej osoby w rozmowę z nami. Można np. robić notatki z przebiegu rozmowy albo przedstawić komuś swoją wizytówkę w Internecie, dołączając do tego zdjęcia i pytając o ocenę projektu. Żeby nie stracić wątku, można użyć znaku „#” i rozpocząć równoległą dyskusję.

Hashbo jest od tygodnia w fazie wczesnej bety, dlatego zdarzają się błędy, jednak warto zajrzeć do środka; chociażby po to, żeby zobaczyć, w jakim kierunku może rozwijać się komunikacja w Internecie.

Dodatkowe informacje nt. aplikacji można znaleźć na blogu Hashbo: http://hashbo.posterous.com

Na stronie Hashbo obowiązuje rejestracja, a proces wynosi około tygodnia, jednak Neil Ellis zgodził się na priorytetowe potraktowanie czytelników Lifehackera.

Aby otrzymać zaproszenie w trybie przyspieszonym użyjcie do rejestracji tego odnośnika:

http://hashbo.com?code=LIFEHACKER

  • Juliusz Janecki

    Wydaje mi się, że to nie wypali i umrze śmiercią naturalną. Nie widzę żadnej realnej zalety, bo co? Ja coś opublikuje, a znajomy może mi wszystko zmienić na coś innego? Lubię nowiki, ale do tego jestem nastawiony na nie.

  • Juliusz Janecki

    Wydaje mi się, że to nie wypali i umrze śmiercią naturalną. Nie widzę żadnej realnej zalety, bo co? Ja coś opublikuje, a znajomy może mi wszystko zmienić na coś innego? Lubię nowiki, ale do tego jestem nastawiony na nie.

  • Juliusz Janecki

    Wydaje mi się, że to nie wypali i umrze śmiercią naturalną. Nie widzę żadnej realnej zalety, bo co? Ja coś opublikuje, a znajomy może mi wszystko zmienić na coś innego? Lubię nowiki, ale do tego jestem nastawiony na nie.

    • To już zależy od znajomego ;) Osobiście nie widzę potrzeby aż takiej komunikacji przez Internet. Wystarczają komunikatory i społecznościówki. Google Wave też zapowiadał się obiecująco i wymarł.

      • Anonim

        I dlatego ktoś zakasał rękawy i stworzył znakomitą sieć Google+ ;)

    • Anonim

      Może zmienić, jeżeli go do tego zachęcisz. Założenie jest takie, że omawiasz z tą drugą osobą jakiś projekt. Jest np. współdzielenie ekranu w Skype, ale to nie to samo.

      Neil powiedział wczoraj, że już za parę dni wprowadzą podział na sesje grupowe oraz prywatne.