Guru produktywności: Stephen Covey o porannej rutynie, blogach, technologii, GTD i Sekrecie

0
1151

„Kluczową sprawą nie jest priorytetyzacja tego, co mamy w planach, lecz planowanie swoich priorytetów”. – Stephen Covey.

Guru produktywności - Stephen Covey o porannej rutynie, blogach, technologii, GTD i Sekrecie

Miesiąc temu odszedł jeden z najsłynniejszych amerykańskich mówców motywacyjnych, autor „7 nawyków skutecznego działania”, a przede wszystkim bardzo spójnego systemu filozoficznego Stephen Covey.

Wpisy o pracach Coveya niejednokrotnie pojawiały się na Lifehackerze, stąd chcemy Wam pokazać Coveya z nieco innej strony: jak wyglądał jego dzień, jak pracował i wykorzystywał na co dzień technologię. Jak temu słynnemu lifehackerowi udawało się utrzymywać równowagę pomiędzy pracą a życiem?

Jedną z najciekawszych rozmów, która pokazuje Coveya jako człowieka, był wywiad przeprowadzony na początku 2008 roku przez Leo Babautę. Publikujemy go w całości przetłumaczony na język polski.

 

Zen Habits: Dla wielu ludzi Pana książki są tak bardzo przepełnione niesamowitymi i zmieniającymi życie poradami, że… czują się przytłoczeni. Chcieliby od czegoś zacząć, ale nie wiedzą od czego. Jaki ma być pierwszy krok, gdy decydujemy się na pozytywne zmiany?

Covey: Posłuchajcie swojego sumienia odnośnie do tego, co macie robić, a następnie obiecajcie sobie, że dotrzymacie danego sobie słowa. Następnie idźcie do przodu, robiąc nieco większy krok. Już wkrótce odkryjecie, że wasze poczucie własnej godności stało się większe niż humory. Zapewni to ekscytację oraz pewność, że poradzimy sobie w innych obszarach życia, które wymagają usprawnienia.

Zen Habits: Jak wygląda typowy Pana dzień? Jak stosuje się Pan na co dzień do zasad opisywanych w Pańskich książkach?

Covey: Każdego dnia podejmuję wysiłek w celu osiągnięcia czegoś, co nazywam „prywatnym zwycięstwem”.
Ćwiczę na ergometrze rowerowym, czytając przez co najmniej 30 minut Pisma Święte. Następnie przez 15 minut energicznie pływam w domowym basenie. Dalej idę do biblioteki i modlę się, słuchając w pierwszej kolejności swojego sumienia i wizualizując resztę dnia, włączając w to ważne zadania służbowe, relacje z moimi najbliższymi, współpracownikami i klientami. Widzę siebie żyjącego według słusznych zasad i osiągającego godne cele.
Jednym z moich ulubionych cytatów jest ten: „Największe życiowe bitwy rozgrywają się codziennie w najskrytszych zakątkach naszej duszy” (David McKay).
Większość tej pracy dotyczącej słuchania i wizualizacji jest bardzo wymagająca, dlatego osiągam prywatny sukces, gdy nastrajam umysł, obiecując żyć według właściwych zasad i służyć właściwym celom.

Zen Habits: Co Pan poradzi w kwestii filtrowania w naszym życiu całego tego szumu (zwłaszcza technologicznego), by skupić się na sprawach, które są naprawdę ważne? Skąd możemy mieć pewność, że mamy do czynienia z rzeczywiście pilnymi wiadomościami, a nie czymś, co zabiera nam kolejne minuty życia?

Covey: Szczęśliwie się składa, że mam bardzo pomocny zespół, który pozwala mi skupiać się na sprawach ważnych, choć niekoniecznie pilnych. Wymaga to zdefiniowania własnej misji, by mieć szerszy kontekst. Ludzie niemający takiego zespołu jak ja muszą rozpatrywać takie rzeczy w szerszym kontekście, by móc powiedzieć radośnie „nie” temu, co jest pilne, lecz nieważne.
Uczcie się wykorzystywać technologię w taki sposób, by przefiltrowywać to, co waszym zdaniem jest naprawdę ważne zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Należy pamiętać, że technologia jest wspaniałym sługą, lecz okropnym panem.

Zen Habits: Jak wygląda Pańskie stanowisko pracy? Jakich narzędzi Pan używa? Jakie narzędzia uważa Pan za niezbędne i w jaki sposób zwiększa Pan swoją produktywność?

Covey: Pracuję wraz ze swoim zespołem pomocników, a to oznacza, że wykorzystuję silne swoje strony. Z kolei dobra organizacja sprawia, że słabości nasze przestają mieć znaczenie. Nie jestem dobry, jeżeli chodzi o współczesne technologie, jednak nie ma to znaczenia, ponieważ moi współpracownicy nad tym panują. Uznałem również, że większość spotkań to strata czasu, ponieważ przeważnie są źle przygotowane i nie dają szans na prawdziwą synergię w tworzeniu lepszych rozwiązań niż te, z którymi przychodzimy. Dlatego pracuję ciężko, by chodzić tylko na takie spotkania, które są strategicznie ważne, a te „pilne” omijam szerokim łukiem.
Nie podaję swojego numeru telefonu i powierzam swoim współpracownikom całą tę lawinę maili, wiadomości głosowych, faksów.

Zen Habits: Pomijając Pana książki, co jeszcze poleci Pan jako niezbędne? Mam tu na myśli książki, czasopisma, strony internetowe czy blogi? Czyta Pan blogi?

Covey: Nie czytam blogów, jednak od czasu do czasu opowiadają mi treść blogów, takich jak ten. Mój zespół oraz ja sam publikujemy okazjonalnie jakieś wpisy na blogu, a w przyszłości będziemy to robili coraz częściej.
Wierzę, że nawyk ciągłego czytania dobrych książek, periodyków naukowych i czasopism z różnych dziedzin jest konieczny, jeżeli chcemy mieć szerszą perspektywę i dobrze rozumieć współzależny charakter życia.
Czytam około 2 godzin dziennie. Otrzymuję również wiele książek do których mam napisać słowo wstępne. Pozwala mi to być na bieżąco w mojej „branży”.
Mam też ludzi, którzy pomagają mi decydować o tym, które książki mam czytać i do których z nich mam pisać słowa wstępne.

Zen Habits: Czy przeczytał Pan „Getting Things Done” oraz „The Secret? Co Pan myśli o tych dwóch fenomenach?

Covey: Przeczytałem. Bardzo mi się spodobały, ponieważ zawierają nie tylko mądrości, lecz także praktyczne porady. Jednak jak na mój gust są nazbyt uproszczone oraz powierzchowne.

[Zen Habits]

Dumnym partnerem Lifehackera jest Wydawnictwo Helion (księgarnie OnepressSensus oraz Ebookpoint) oferujące w przystępnej cenie tysiące wspaniałych lektur nt. rozwoju osobistego