GTD w praktyce: kolekcjonowanie (gromadzenie)

2
964
GTD w praktyce - kolekcjonowanie (gromadzenie)
Źródło: http://www.flickr.com/photos/dailypic/5432552581

W ostatnich dwóch artykułach opisałem podstawowe „elementy konstrukcyjne” metodyki GTD Davida Allena: 5 kroków służących odzyskaniu i utrzymaniu kontroli oraz 6 poziomów perspektywy, które ułatwiają nam obranie i pozostanie na właściwym kursie.

Przypominam, że w GTD nie chodzi o „robienie”, ale o wynik. GTD zdecydowanie nie służy do upychania w swoim kalendarzu coraz większej ilości zadań do wykonania, wręcz przeciwnie.
David zaleca wnikliwą analizę tego, co nas otacza i świadomy wybór tego, co chcemy zrobić, a także (a może przede wszystkim) świadomą rezygnację z działań, które przeszkodziłyby nam w doprowadzeniu do końca projektów dla nas najważniejszych w danym momencie naszego życia.

No dobrze, ale jak się do tego wszystkiego zabrać? Kontrola i perspektywa, czynności i horyzonty, a wszystko ze sobą powiązane w jakiś sposób. Od czego zacząć?

GTD w praktyce - kolekcjonowanie (gromadzenie)

(Zdjęcie: DailyPic)

David nie ma tu wątpliwości: najpierw zwróć uwagę na to, co na co dzień angażuje twoją uwagę. Czym się zajmujesz? Jakie masz obowiązki? Co zabiera zwykle twój czas rano, po południu i wieczorem? A co pochłania twoją uwagę? Może jest tak, że pielęgnujesz w sobie poczucie winy, że czegoś nie robisz?

Wygospodaruj sobie kilka godzin, aby przeanalizować to wszystko, co każdego dnia cię angażuje. I zapisz każdą, najdrobniejszą nawet rzecz. Nie zastanawiaj się teraz co to jest: po prostu przelej to z głowy na papier. Jako przykład możesz zacząć od następujących obszarów:

  • zobowiązania względem rodziny, bliższej i dalszej (małe i duże, typu kupienie nowych spodni dla synka i zaplanowanie finansowanie edukacji córki – maturzystki czy częstsze odwiedzanie rodziców);
  • dom i otoczenie, samochód, naprawy do wykonania, elektronika domowa, AGD;
  • korespondencja czekająca na odpowiedź: email, telefon, listy tradycyjne;
  • zbliżające się ważne wydarzenia: urodziny, pierwsze komunie, śluby;
  • finansowe: lokaty, polisy, akcje, konta oszczędnościowe i emerytalne;
  • rekreacja i zdrowie: wizyty kontrolne u lekarza, zadbanie o zęby, regularne uprawianie sportu;
  • rozwój osobisty: czytanie, pisanie, nauka nowych rzeczy (np. języki);
  • hobby;
  • inne zobowiązania, wobec przyjaciół, organizacji, do których należysz, sąsiadów;
  • zakupy dla domu i rodziny.

Podobną listę możesz sporządzić do obszarów związanych z pracą. Ale nie musisz tego jakoś rozdzielać, po prostu zrób jedną dużą listę, na której znajdzie się wszystko, co pochłania twoją uwagę.

Zapisuj wszystko co ci przychodzi do głowy. W trakcie pisania na pewno zauważysz, że poszczególne sprawy różnią się między sobą. Niektóre z nich będą należeć do poziomu 0 stóp (na przykład „zapłacić rachunek za prąd”), innych zaś miejsce znajdzie się zapewne na poziomie 30000 stóp (na przykład „nauczyć się nowego języka”).
Nie przejmuj się tym na razie. Po prostu zapisuj. Na wyjaśnianie i organizowanie przyjdzie czas później.

Przyjrzyj się też swojemu otoczeniu. Co zalega na twoim biurku, w szufladach, na regałach? A może na podłodze piętrzą się stosy książek i papierów? Być może jakieś aktówki wyzierają nawet z tapczanu? Wyciągnij to na widok, ułóż w jakiejś wielkim pudle lub dużym stosie. Niech nic nie czai się złowrogo w kątach i zakamarkach.

David opisuje niesamowite poczucie ulgi i kontroli, jakie zyskują adepci GTD po wykonaniu tego pierwszego, prostego kroku: zidentyfikowania „rzeczy”, które pochłaniają ich uwagę i wyciągnięcia ich na światło dzienne. Nieważne, czy są to przedmioty, takie jak na przykład dokumenty, czy rzeczy, które „nosimy w głowie”. Świadomość, że wszystko zostało zapisane i nie musisz w kółko przeglądać w myślach listy rzeczy do zrobienia, da ci poczucie dużego spokoju.
Po prostu odzyskasz część umysłu, która do tej pory była zajęta pamiętaniem i ciągłym odświeżaniem tych ulotnych i zmiennych informacji.

Do wykonania tego kroku nie używaj żadnych wyszukanych narzędzi. Twoim przyjacielem niech będzie kartka i długopis. Oczywiście istnieje szereg doskonałych narzędzi, które usprawniają korzystanie z GTD, jak choćby Nozbe autorstwa naszego rodaka Michała Śliwińskiego. Ale jeśli zaczniesz od zabawy narzędziami, to z dużym prawdopodobieństwem twoja przygoda z GTD zakończy się szybką porażką. To tak jak z nauką jazdy na rowerze: pierwszym krokiem jest utrzymanie równowagi i w miarę stabilnego kierunku jazdy. Do tego niepotrzebny jest profesjonalny rower górski z przerzutkami i gazowymi amortyzatorami. Jeśli zamiast skupić się na podstawach zaczniesz bawić się przerzutkami i testować amortyzatory, to wywrócisz się, rozbijesz nos, być może nawet stwierdzisz, że jazda na rowerze jest głupia i zrazisz się na dobre.

A więc kartka i ołówek w dłoń i do dzieła! W przyszłym tygodniu bowiem zrobimy kolejny krok, którym jest analiza.

[stextbox id=”info” caption=”O autorze”]
Paweł Patroński - Lifehacker Polska
Paweł Patroński zajmuje się zawodowo zarządzaniem projektami informatycznymi, przez wiele lat pracował w dużych korporacjach, a teraz prowadzi własną firmę. Metodami i technikami podnoszenia efektywności osobistej oraz lifehackingiem interesuje się od wielu lat; wynika to niejako naturalnie z jego profesji.
Paweł prowadzi też blog http://pm-zen.pl, gdzie prezentuje swoje spojrzenie na zagadnienia związane z zarządzaniem projektami, niekoniecznie zawsze zgodne z powszechnymi przekonaniami.
Prywatnie jest wielbicielem talentu Meryl Streep i Woody Allena, regularnie biega, uwielbia czytać, a wolny czas najchętniej spędza z rodziną: żoną i trójką dzieci.[/stextbox]

Poprzedni artykułObalamy mity nt. Linuksa i instalujemy Ubuntu 11.04 (Natty Narwhal)
Następny artykułRób przerwy i zachowaj sokoli wzrok dzięki zasadzie 20-20-20
Avatar
Paweł Patroński zajmuje się zawodowo zarządzaniem projektami informatycznymi, przez wiele lat pracował w dużych korporacjach, a teraz prowadzi własną firmę. Metodami i technikami podnoszenia efektywności osobistej oraz lifehackingiem interesuje się od wielu lat; wynika to niejako naturalnie z jego profesji. Paweł prowadzi też „PM Zen: blog o zarządzaniu projektami”, gdzie prezentuje niekoniecznie zawsze zgodne z powszechnymi przekonaniami spojrzenie na zagadnienia związane z zarządzaniem projektami. Prywatnie jest wielbicielem talentu Meryl Streep i Woody Allena, systematycznie biega, uwielbia czytać, a wolny czas najchętniej spędza z rodziną: żoną i trójką dzieci.