Czego Steve Jobs nauczy‎‎‎‎‎‎ł mnie o kreatywności

0
865

Można by długo wyliczać lekcje mówiące o tym, jak osiągnąć sukces, których Steve Jobs udzielił światu. Jego talent do wystąpień publicznych zamieniał każdą konferencję prasową z okazji wprowadzenia na rynek nowego produktu w międzynarodowy show oglądany online przez setki tysięcy widzów. Dziś trudno sobie wyobrazić premierę ważnej nowości technicznej bez licznego audytorium, ubranego w swobodnym stylu dyrektora generalnego i ogromnych ekranów w tle. Jobsa troska o szczegóły stała się legendą.
Historie, jakoby miał on wrzucić pierwszy prototyp iPoda do wypełnionego wodą akwarium, by wskazać, że wydostające się spod obudowy bąbelki powietrza są dowodem na istniejącą tam przestrzeń, którą przy konstruowaniu kolejnych urządzeń można ograniczyć, prawdopodobnie nie do końca są prawdziwe. Stanowią one jednak inspirację dla szefostwa odnośnie do tego, ile można wycisnąć z pracownika.

To, co wyróżnia Steve’a Jobsa od samego początku współpracy ze Stevem Wozniakiem do wprowadzenia na rynek iPada, to jego kreatywność.
W Dolinie Krzemowej (amerykańskim centrum przemysłu komputerowego) była ona czymś wyjątkowym. Przyspieszyła wzrost Apple, potem Pixara, a następnie powrót Apple jako najbardziej znaczącej firmy na świecie. I to właśnie ta kreatywność wywarła na mnie największe wrażenie – również wam powinna dać do myślenia.

Czego Steve Jobs nauczy‎‎‎‎‎‎ł mnie o kreatywności

(Foto)

Umiej wykorzystać swój talent, a nie znajomość rzeczy

Aby zrozumieć znaczenie kreatywności, weźmy pod uwagę trzy najważniejsze firmy branży teleinformatycznej, które w czasie mniej więcej ostatnich dziesięciu lat zdominowały przemysł. Co znamienne, wyraźniej dostrzec można między nimi różnice niż podobieństwa. Prawdą jest, że zarówno Google, jak i Microsoft są firmami zajmującymi się przede wszystkim oprogramowaniem.

Jednak podczas, gdy pierwsza dostarcza swoje usługi głównie przez Internet (i dlatego dociera do wszystkich), druga stała się gigantem, bo jej programy instaluje się na przykładowo każdym komputerze marki Dell, IBM czy Toshiba. W pewnych obszarach mogą one ze sobą konkurować, ale to Microsoft dominuje nad rynkiem komputerów osobistych, z kolei Google to synonim wyszukiwarki internetowej.
Obydwie firmy zostały założone przez komputerowych maniaków.

Sergei Brin oraz Larry Page byli doktorantami Uniwersytetu Stanforda i prowadzili badania na temat rankingów pierwszych wyszukiwarek internetowych. Bill Gates, który tak jak Steve Ballmer i Mark Zuckerberg miał kontynuować studia na Harvardzie, to typowy komputerowy zapaleniec. W swoich szkolnych projektach wykorzystywał znalezione błędy w systemach operacyjnych, by uzyskać bezpłatny czas komputerowy oraz pisał programy zarządzające klasowym planem zajęć, dzięki czemu w szkolnej grupie miał głównie koleżanki.

Steve Jobs studiował kaligrafię, a później wyjechał do Indii. Po powrocie rozpoczął pracę na stanowisku technika w Atari. Jego zadaniem było wyeliminowanie niepotrzebnych chipów na płytce drukowanej gry Breakout. Połowę premii Jobs zaproponował swojemu przyjacielowi, Steve’owi Wozniakowi, by wykonał to zadanie za niego. „Woz” zdołał usunąć 50 chipów. Jobs zaczął eksperymentować z LSD.

Podczas gdy inne rozrastające się firmy branży teleinformatycznej zarządzane były przez znawców tematu, Jobs jako jedyny prowadził biznes, o którym wiedział niewiele. Podobnie jak z szefem firmy motoryzacyjnej, który w samochodzie nie potrafiłby wymienić nawet oleju, tak firmą Apple kierowała osoba niemająca pojęcia o działaniu płytek drukowanych. Jobs wiedział jednak jakich ludzi zatrudnić.

Tak samo było po przejęciu Pixara. W przeciwieństwie do Walta Disneya, Jobs nie miał żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o animacje. Tak, jak na początku działalności Apple polegał na inżynierskich umiejętnościach Steve’a Wozniaka (a później na talencie do tworzenia projektów Jonathana Ive’a), tak w Pixarze, zwłaszcza przy tworzeniu filmów Gdzie jest Nemo? i Toy Story, mógł przy animacjach liczyć na doświadczenie Johna Lassetera.

Brakującą wiedzę Jobs nadrabiał jednak umiejętnością niesztampowego myślenia. Okazało się to prawdą już w 1998 roku przy wprowadzeniu na rynek kolorowych komputerów iMac, gdzie po raz pierwszy kreatywność stała się równie ważna, jak wypracowane wcześniej rozwiązania.

Dowiodła tego także premiera iPoda, który nie był pierwszym cyfrowym odtwarzaczem plików muzycznych, ale dzięki wprowadzonym innowacjom (łatwość zakupu utworów prosto od wydawców) stał się urządzeniem unikatowym, atrakcyjnym i czaderskim.

No i oczywiście sprzęt będący powodem długotrwałych dyskusji, czyli iPady, które początkowo traktowano dosyć sceptycznie, ale to one właśnie zrewolucjonizowały system urządzeń mobilnych.
To właśnie umiejętność spojrzenia na różne rzeczy inaczej inspiruje mnie najbardziej. Przemawia ona do największej liczby ludzi.

Myśleć znaczy więcej niż wiedzieć

Bardzo niewielu z nas może określić się mianem czołowego eksperta w jakiejś dziedzinie. Możemy pasjonować się fotografią, książkami, robótkami ręcznymi lub czymkolwiek innym, ale niewątpliwie zawsze znajdzie się ktoś, kto wie więcej na dany temat: fotograf profesjonalista potrafiący stworzyć niesamowite pejzaże, pisarz – zdobywca nagrody Nobla, czy też artysta, którego rękodzieła kupić można w renomowanych sklepach. Nigdy nie zabraknie ludzi mających podobne pasje jak Steve Jobs lub mogących pochwalić się większą wiedzą z zakresu inżynierii. Doskonale wiadomo również, że zawsze znajdzie ktoś, kto przebije nas pod względem umiejętności w tej, czy innej dziedzinie.

Jednak to, czym każdy z nas potrafi się wyróżnić to kreatywność. Jeśli jesteśmy w stanie zobaczyć więcej, niż ktoś posiadający lepszy sprzęt bądź bardziej doskonałe narzędzia, to mamy wszystko, czego potrzeba, by osiągnąć sukces.

Nie jest to jednak coś, co łatwo zdefiniować i czego szybko można się nauczyć tak jak zapoznanie się z obwodami elektrycznymi w przypadku Steve’a Wozniaka, czy pojęcie języka programowania COBOL przez Billa Gatesa. To coś, co trzeba samemu rozpoznać, i, wierząc, że się uda, umiejętnie pielęgnować. Trzeba działać kreatywnie, ale z rozwagą i umieć wybrać oraz zatrudnić odpowiednich ludzi będących w stanie urzeczywistnić nasze zamysły.

Najważniejszą rzeczą, któ‏rej nauczył mnie Steve Jobs, jest świadomość tego, że wiedza ma mniejsze znaczenie niż sposób myślenia.