Bieganie – idealny sport dla bardzo zajętych ludzi

2
740
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
Bieganie - idealny sport dla bardzo zajętych ludzi

Jeśli jesteś osobą bardzo zajętą, masz dużo obowiązków, twój dzień wypełnia intensywna praca, nauka i życie towarzyskie, to pewnie zastanawiasz się, jak u licha ktoś mógł wymyślić taki głupi tytuł: przecież nie masz czasu, masz tyle obowiązków, jak więc jeszcze dodatkowo wrzucić w cały ten młyn bieganie?

Najpierw chciałbym cię zachęcić do próby spojrzenia z innej perspektywy. Wyobraź sobie, że jesteś nowoczesnym, sportowym samochodem. Wyposażonym w doskonały silnik, układ przeniesienia napędu, wygodne wnętrze oraz mocny komputer pokładowy. Twój komputer pracuje na najwyższych obrotach, zadbane jest też wnętrze: jest zawsze wysprzątane i od czasu do czasu pojawiają się w nim nowe elementy, które dodają klasy i ułatwiają prowadzenie: a to skórzany pokrowiec na kierownicę, a to sportowe zegary, czy może wreszcie nowoczesny system nawigacyjny. Ale od około dziesięciu lat w zasadzie jeździsz tylko na jedynce i dwójce. Wyższych biegów nie wrzucasz. Po prostu taki tryb jazdy. Dodatkowo tankujesz różne paliwo: czasem na drogich, ekskluzywnych stacjach, a czasem (częściej) w jakichś tanich, podejrzanych miejscach. I nagle po dziesięciu latach zamarzyło ci się po prostu rozpędzić i mknąć. Wyjeżdżasz na autostradę, wrzucasz dwójkę, trójkę, czwórkę i … stajesz w kłębach dymu, z zatartym silnikiem, z którego wyciekł olej, z rozsypaną skrzynią biegów i kto wie, z czym jeszcze uszkodzonym. Tak naprawdę wszystko wyglądało ładnie z wierzchu: ładny lakier, sprawnie działający komputer migający światełkami, zadbane wnętrze. A pod maską ruina.

Na szczęście nie jesteś samochodem i nie musisz wymieniać większości swoich „części”, robiąc na przykład przeszczepy. Organizm ludzki ma doskonałe właściwości regeneracyjne i nawet po dziesięciu latach nic nierobienia możesz spokojnie podjąć treningi i doprowadzić swój „silnik i układ jezdny” do stanu jakby dopiero „wyszedł z fabryki”.

Najważniejsze jest jednak zrozumienie istoty sprawy: treningi biegowe czy jakiekolwiek inne to niesympatyczny dodatek, czy fanaberia, którą wykonujesz, jeśli akurat masz chwilę wolnego czasu (a nigdy nie masz). To tak istotny element twojego rozkładu dnia, jak spotkania z najważniejszymi klientami w sprawie podpisania kluczowego kontraktu. Tak samo z samochodem: dbasz zarówno o wnętrze, jak i silnik.

Powtarzam to jeszcze raz: zrozumienie, że aktywność fizyczna to naprawdę ważna sprawa to klucz do sukcesu. W ten sposób traktujesz swoje treningi tak samo, jak sporządzenie oferty handlowej w pracy czy uczestnictwo w spotkaniu z zarządem (chociaż tak naprawdę treningi w długiej perspektywie mają większy wpływ na twoje życie niż sporządzenie oferty). Nie będzie cię kusić, aby zrezygnować z biegania, bo kłuje cię coś lekko za lewym uchem czy nie masz nastroju. Czy kłucie za lewym uchem byłoby wystarczającym powodem do opóźnienia projektu, który realizujesz w pracy? Czy z powodu braku nastroju odwołasz spotkanie z ważnym klientem? Tylko naprawdę ważny powód może spowodować, że nie wykonasz swojego planu treningowego na dany tydzień.

Jeśli zgadzasz się z powyższym, reszta już jest naprawdę prosta.

Bieganie - idealny sport dla bardzo zajętych ludzi

(cutenadevil)

Zaletą biegania jako sportu dla bardzo zajętych ludzi jest to, że nie wymaga ono przygotowań: nie musisz dojeżdżać na basen czy kort tenisowy (i stać w korkach) czy rezerwować salkę do squasha z tygodniowym wyprzedzeniem. Po prostu wychodzisz z domu (czy hotelu, jeśli dużo czasu spędzasz w delegacjach) i biegniesz. I już. Tylko tyle.

Poniżej zamieszczam kilka przydatnych porad, które pomagają mi systematycznie biegać od ponad dwóch lat:

  • Biegam o stałej porze, mam na to zarezerwowany stały czas. Dla mnie najlepszą porą są poranki: jest mała szansa, a właściwie żadna, że zaskoczy mnie wtedy jakieś niespodziewane spotkanie, dłuższa rozmowa telefoniczna czy obowiązki rodzinne. Nie jest tak, że jakoś specjalnie lubię wcześnie wstawać, szczególnie w jesieni i zimie, kiedy za oknem ciemno i zimno. Stosuję więc takie tricki:
  • Nigdy nie mówię sobie, że może biegam rano, tylko że biegam rano. Na 100%. Nastawiam budzik i idę spać. Gdy rano dzwoni budzik, po prostu wstaję, ubieram się i wychodzę. Mój umysł zaczyna pracować mniej więcej wtedy, gdy już jestem na zewnątrz, inaczej pewnie znalazłby wiele powodów, aby jednak nie wychodzić z łóżka (bo na ogół to nie lubię biegać, to znaczy nie lubię zaczynać, gdy już biegnę, to jest w miarę ok, a najlepiej czuję się, jak już jestem z powrotem)
  • Aby czynność wstania i wyjścia mogła odbyć się automatycznie, mam mieć przygotowany strój do biegania. Rano po prostu wstaję, ubieram go i wychodzę.
  • Bieganie rano ma jeszcze tę zaletę, że już o 6:30, kiedy jestem z powrotem, mam wykonane jedno zadanie! Niektórzy dopiero wtedy leniwie otwierają jedno oko i wyczołgują się spod kołdry, a ja już mogę odhaczyć jedną rzecz.
  • Drogie, specjalistyczne buty i stroje czy gadżety typu zegarki – nie mam tego. Biegam ok. 20km tygodniowo, to nie sport tylko rekreacja i specjalistyczny sprzęt nie jest mi potrzebny (biegam 4 razy w tygodniu po 5 km, dla porównania zawodowy biegacz długodystansowy przygotowujący się do sezonu biega ok. 200 km tygodniowo). Sportowe buty, które kupiłem 2 lata temu za 60 złotych, służą mi do dziś, choć przebiegłem w nich blisko 2000 km, także w jesieni i zimie, po śniegu. Reszta to T-shirt, bluza na chłodniejsze dni, polar, czapka i rękawiczki w jesieni i w zimie.
  • Przed bieganiem robię krótką, pięciominutową rozgrzewkę: wymachy ramion, nóg, krążenia kolan, przysiady itp. A po bieganiu – 5 minut rozciągania, obowiązkowo. Inaczej mogą zacząć się różne nieprzyjemne dolegliwości i bóle.
  • Bieganie okazało się idealnym sportem, kiedy dużo podróżowałem służbowo: strój do biegania bez problemu upychałem w walizce, a warunki biegowe są praktycznie wszędzie: wystarczy po prostu „kawałek świata”.

Przekonałem cię do podjęcia wysiłku? Świetnie! Może zechcesz opisać swoje doświadczenia? A może bieganie to twój chleb powszedni, masz dużo doświadczenia i chcesz się nim podzielić z naszymi czytelnikami? A może masz zupełnie inne zdanie lub uważasz, że opowiadam bzdury? Nie ma problemu, nie jestem osobą, która uważa, że pozjadała wszystkie rozumy. W każdym przypadku zachęcam cię do zamieszczenia komentarza.

Poprzedni artykuł28 sposobów na zwiększenie wydajności
Następny artykułAplikacje mojej żony – raport specjalny (Android)

Paweł Patroński zajmuje się zawodowo zarządzaniem projektami informatycznymi, przez wiele lat pracował w dużych korporacjach, a teraz prowadzi własną firmę. Metodami i technikami podnoszenia efektywności osobistej oraz lifehackingiem interesuje się od wielu lat; wynika to niejako naturalnie z jego profesji.
Paweł prowadzi też blog http://pm-zen.pl, gdzie prezentuje niekoniecznie zawsze zgodne z powszechnymi przekonaniami spojrzenie na zagadnienia związane z zarządzaniem projektami.
Prywatnie jest wielbicielem talentu Meryl Streep i Woody Allena, systematycznie biega, uwielbia czytać, a wolny czas najchętniej spędza z rodziną: żoną i trójką dzieci.

  • Dariusz Hator

    Też biegam rekraacyjnie i czasem mam podobne przemyślenia :) Tzn, czasem nie chce mi się biegać, ale wiem ,że jak już będe biec to będzie wszytsko OK. A na koniec tygodnia satysfakcja z tykoananego planu :)