7 nie tak oczywistych sposobów na zwiększenie produktywności

0
5886
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
7 nie tak oczywistych sposobów na zwiększenie produktywności

Wielu czytelników LIFEHACKERA jest fanami filozofii produktywności. Można przyjąć, że większość z was przynajmniej kojarzy metodę GTD (ang. Getting Things Done), a przynajmniej 25% stosuje na co dzień.

Problem z GTD polega na tym, że co tydzień robimy podsumowanie swoich dokonań z sumiennością buddyjskiego mnicha. I można w końcu zabrnąć w ślepą uliczkę. GTD skupia się na „robieniu” rzeczy, ale w życiu chodzi o wiele więcej, niż tylko „robienie”. Czujemy. Marzymy. Cieszymy się z różnych rzeczy, zapominając o presji pustej skrzynki odbiorczej. A przez większość czasu po prostu jesteśmy. Egzystujemy. I jest ok.

Pokażemy dzisiaj, jak wypracować swoje własne ramy, które ewoluują z podejścia opartego na produktywności w system skupiony na „gospodarowaniu życiem”. Dragoş Rouă, który używa go już od około roku, nie tylko „robi” więcej niż przedtem, ale faktycznie „żyje” więcej.

Ale dość tego podniosłego wstępu. Oczywiście, system Dragoşa Rouă jest idealny dla niego, ale dla innych może być mało ważny lub kompletnie zbędny.

Zamiast zatem prezentować cały system Oceń – Zdecyduj – Zrób, w dzisiejszym artykule przedstawimy tylko 7 prostych wskazówek. Nie muszą być one częścią żadnego systemu i przy odrobinie zapału mogą być stosowane przez każdego. Wypróbuj je przez tydzień, każdą innego dnia.

Są nawet ułożone w ten sposób. Jak się okaże, jest powód, dla którego każda porada jest przypisana do danego dnia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by dostosować je do swojego rytmu.

(Zdjęcie: Michael Coghlan/Flickr)

Poniedziałek – ignoruj rzeczy nieważne

Pierwsza rzecz, co do której jest przekonany Dragoş Rouă — sztuka ignorancji powinna być uczona w szkołach. Żyjemy w społeczeństwie tak nasyconym informacjami, że nasze skupienie jest wciąż atakowane setkami najróżniejszych bodźców i trudność sprawia nam skupienie się na tym, co naprawdę ważne.

Zwłaszcza w poniedziałki, kiedy nierozwiązane sprawy z poprzedniego tygodnia zdają się nas zasypywać, warto stosować tę zasadę. Skupmy się tylko na tym, co ważne. Jeśli mamy prezentację do skończenia w godzinę, wytnijmy wszystko – i mówiąc to, mamy na myśli WSZYSTKO – co nie jest z nią związane.

Skoro społecznościówki powodują depresję, wyłączmy je. Wyłączmy muzykę. Zamknijmy drzwi, na zewnątrz stawiając wielki znak z napisem „Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie”. Z czasem, będzie nam szło lepiej. Podświadoma frustracja, że „coś nas omija”, w końcu zniknie.

Wtorek – stale się nagradzaj

Każdy drobiazg, który robimy do końca, jest osiągnięciem. Zbyt często zapominamy, że nasze wielkie sukcesy to tak naprawdę łańcuchy złożone z małych zadań, które wykonujemy codziennie. Aby ten proces przebiegał gładko, zróbmy sobie nagrodę na zakończenie każdego drobnego zadania.
Brian Tracy zaleca prowadzenie dziennika tego, za co jesteśmy wdzięczni. Prosty sposób, który jest znany od wieków, nawet jest wspomniany w Biblii, a jednak tak wielu z nas zapomina, aby być wdzięcznym za to, co mamy, zamiast skupiać się na rzeczach, których nie mamy. Sam akt wdzięczności może nas odwlec od uczucia beznadziejności i bezsilności, do miłości.

Wtorki są do tego idealne, bo są pierwszym ogniwem po rozpoczęciu tygodnia. Po prostu zróbmy coś miłego dla siebie po zakończeniu każdego zadania. Puśćmy ulubioną piosenkę albo przez parę minut posiedźmy na ulubionym blogu.

Choćbyśmy bardzo nie chcieli tego przyznać, ten cały Pawłow miał rację. I nie mówimy tu o psach. Mówimy o naszej społeczności. Bo to my mamy być Pawłowymi, a naszymi psami będą nasze produktywne nawyki. Trenujmy je bez przerwy. I jeśli trzeba, dajmy im czasem trochę smakołyków.

Środa – spróbuj się pozbyć tego, co zbędne

Jest środek tygodnia, więc do tej pory musiało się nazbierać trochę śmieci. Rzeczy, których tak po prawdzie robić nie musisz, a mimo to wciąż są na twojej liście „do zrobienia”. To idealny czas, by spróbować się ich pozbyć. Czy naprawdę muszą być na twojej liście zadań?

Presja na nieustanną pracę, dokonania i sukcesy sprawiła, że zapomnieliśmy o pewnej opcji, którą zawsze posiadamy. Mam na myśli negocjację. „Pogadaj” z zadaniem. Albo osobą, która ci je zleciła. Czy naprawdę musi być zrobione już teraz?

Zwracaliśmy uwagę (Rozpędź swoją produktywność pozbywając się kilku zbędnych nawyków), że osiągnięcie czegokolwiek w tym życiu wymaga morderczego wysiłku. I jeśli nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy się znaleźć, prawdopodobnie należy sprawdzić swoje nawyki pracownicze. Facet o nazwisku Franziskus zauważył, że niemałą ilość czasu i energii kradną nam nieistotne małe rzeczy

Przyrównuję taki proces negocjacji do wybierania wody z zatoki. Jeśli ci się poszczęści, odkryjesz starodawny wrak statku. To twoje zadanie. To już nie jacht, tylko wrak. Zaczniesz zdawać sobie sprawę, że to, co uznawałeś za ważne, może już nawet nie istnieć. Jest już tylko duchem zadania.

Czwartek – zastosuj starsze metody

Ta porada bierze się z długiej kariery w programowaniu. Dragoş nadal programuję, tak na marginesie, bo po prostu bardzo to lubi.
Spójrzmy na to, co mamy zrobić, i porównajmy ze swoimi wcześniejszymi doświadczeniami. Zastanówmy się: „Czy już to kiedyś robiliśmy? Jeśli tak, to w jaki sposób?”

Czwartki idealnie się do tego nadają, bo do tego czasu mamy już spójną „historię tygodnia pracy”, którą możemy się podeprzeć. I jeśli wierzyć pogłoskom, jesteśmy wtedy u szczytu produktywności. Od tego momentu, w jakiś sposób zacznie ona spadać.

Zatem spróbujmy znaleźć podobieństwa w swojej pracy, zanim zrobimy to samo dwa razy tylko dlatego, że nie pamiętamy tego pierwszego. Zwróćmy uwagę na okoliczności, bo te nie zawsze są takie same, ale odfiltrujmy to, co możemy powtórzyć.

Piątek – poproś o pomoc

Gdyby ktoś dawał nam dolara za każdym razem, kiedy nie prosimy o pomoc, a jej potrzebujemy, na pewno bylibyśmy milionerami. Serio. Bycie „produktywnym” otacza aura „robię wszystko sam, bo taki jestem dobry”. Może i jesteśmy dobrzy, ale nie musimy robić wszystkiego sami.

Pisząc jak wyznaczać granicę, podpowiadamy, że aby chronić swój czas i energię, można delegować zadania innym, prosić o punktualność, zrezygnować z dodatkowej pracy czy też wziąć okazjonalnie dzień wolny.

Natomiast najistotniejsze jest to, że posiadamy unikatowy zestaw umiejętności. I jeśli połączymy swój zestaw z czyimś innym, jest oczywiste, że osiągniemy lepsze wyniki, niż gdybyśmy pracowali sami. To prosta matematyka.

A piątki świetnie się nadają do ćwiczenia tego nawyku, bo – nie oszukujmy się – jesteś już trochę zmęczony. Jest to także dobry pretekst, by pogadać z innymi ludźmi. Znajdź zadanie, które ktoś inny na pewno zrobi lepiej od ciebie, i poproś tego kogoś o pomoc.

Sobota – zmień miejsce pracy

No dobra, nie musimy pracować w soboty. Można oczywiście zastosować tę poradę w każdy inny dzień tygodnia. Wybieramy soboty, ponieważ są idealne na podróże. Krótkie wypady na miasto, gdzie czekają nowe miejsca, nowi ludzie.

Spróbuj zrobić to samo ze swoim miejscem pracy. Zobacz, czy przez jeden dzień możesz pracować gdzieś indziej. Może z domu, może z kawiarni. Albo nawet z innego biura. A jeśli nie możesz opuścić swojego biura, przynajmniej zmień krzesło. Po prostu zmień coś w swoim otoczeniu.

Wszystkie nasze nawyki kształtowane są przez otoczenie. Im bardziej zmienisz otoczenie, tym lepsze i spójniejsze staną się twoje nawyki. Taka ciągła stymulacja pozwoli ci odkryć pokłady energii, o których nawet nie miałeś pojęcia.

Niedziela – zamień terminy na prognozy

Ten element Dragoş zaczerpnął z reguł GTD. Chodzi dokładnie o cotygodniowe sprawozdanie. Robił to w niedzielę, próbując zaplanować kolejny tydzień. Nadal to robi przed rozpoczęciem każdego tygodnia. Trzeba tu wyjaśnić, o co chodzi ze słowem „prognoza”.

Dragoş przestał używać słowa „termin” dawno temu, ponieważ kojarzy mu się z czymś ostatecznym. Z podejściem „wykreślacza zadań”. Już taki nie jest. Takie obsesyjne wręcz skreślanie kolejnych zadań z listy w końcu się na nas odbije i skreślimy z listy rzeczy do zrobienia całe swoje życie. Zadanie po zadaniu, pędem w stronę przepaści. Zmień tę perspektywę. Termin to nie koniec. Zmień go w prognozę. Początek czegoś nowego.

Coś powiązanego z czymś innym. Start od nowa. Patrz przez pryzmat nowych początków, a nie końców. Jeśli faktycznie coś kończysz, użyj zwrotu „kamień milowy”. Kiedy tylko możesz, unikaj „terminów”, zamiast tego oczekując „prognoz”.

I jeszcze jedno. Prawie wszystkie współczesne systemy zarządzania czasem idealnie odpowiadają tylko racjonalistom. Tymczasem ludzie dzielą się z grubsza na dwie główne kategorie: racjonaliści i irracjonaliści.
Pierwszy typ to ludzie konsekwentni, systematyczni, zrównoważeni, zorganizowani i rozważni. Drugi typ to ludzie spontaniczni, impulsywni, lubiący improwizować i elastyczni w sytuacjach nietypowych. Jeśli nienawidzicie zarządzania czasem, wypróbujcie spontaniczne planowanie.

A nowym czytelnikom polecam dokładne sprawdzenie, czym jest GTD (Getting Things Done), jakie oferuje korzyści, jakich błędów się wystrzegać, jeśli nie chcemy mieć traumy na całe życie.

Kto z Was majstrował przy GTD i ma autorski „system zarządzania produktywnością”? Czy zamierzacie wypróbować któreś z pomysłów Dragoşa?