5 powodów, dlaczego ciężko jest sprawdzić, czy ktoś nam kłamie

0
534

Z jednego z poprzednich wpisów dowiedzieliście się, jak rozszyfrować mowę ciała. Wiedza ta jest bardzo przydatna i nieprzypadkowo  właściciele wielu firm, rekruterzy, sprzedawcy itd. trzymają w swojej biblioteczce odpowiednie podręczniki.

A jednak często nasze przypuszczenia są chybione.
Psycholog Ronald Riggio, profesor liderstwa oraz psychologii organizacyjnej, przedstawia powody, dlaczego często mylimy się, próbując przyłapać drugą osobę na kłamstwie.

Kiedy druga osoba unika patrzenia nam w oczy lub dostrzegamy trzęsące się ręce, możemy wyciągnąć błędne wnioski. Być może ten ktoś jest nieśmiały, a trzęsące się ręce są spowodowane przez problemy rodzinne, kłopoty ze zdrowiem lub imprezę poprzedniego dnia. Nawet wykrywacze kłamstw nie dają 100% gwarancji, że poznamy prawdę na interesujące nas pytania.

5 powodów, dlaczego ciężko nam jest sprawdzić, czy ktoś kłamie

(Foto: Ed Yourdon)

Stereotypy

Często na nich polegamy, choć, delikatnie mówiąc, nie zawsze są dokładne. Oprócz wspomnianych trzęsących się rąk czy unikania patrzenia w oczy, swoje przypuszczenia wysnuwamy również na podstawie zaczerwienienia się twarzy, nerwowych ruchów, dotykania różnych części ciała, suchości w ustach, drżącego głosu lub spoconego czoła. A przecież powody takiego zachowania może być banalne: wysoka temperatura w pomieszczeniu, spóźnianie się drugiej osoby na spotkanie i in.

Wbudowany mechanizm zaufania

Uczestnicy niektórych badań słyszeli, że połowa ludzi kłamie, a mimo wszystko uważali, że większość to uczciwi ludzie. Inaczej to wyglądało tylko w przypadku przedstawicieli organów władzy, którzy wydają się nieufni z definicji (mowa o policjantach, celnikach itd.)

Niektórzy wyglądają na bardziej szczerych

Paradoks polega na tym, że to kryterium jest potwornie subiektywne, a jednak przywiązujemy do niego ogromną uwagę. Z dużym więc stopniu zależy to od naszych własnych stereotypów nt. wyglądu szczerej i uczciwej osoby. Przykłady: większa emocjonalna wyrazistość, płynne rychu i spokojny ton mówienia.

Nie otrzymujemy informacji zwrotnych nt. naszych „zdolności detektywistycznych”

W większości przypadków nigdy się nie dowiemy, czy dana osoba nam skłamała, czy też powiedziała prawdę. Wyjątkiem będą co najwyżej śledczy, którzy po pewnym czasie mogą się przekonać co do słuszności (lub nie) swoich przypuszczeń i podejrzeń. Wydaje się, że najprostszym (choć ze zrozumiałych względów nezwykle niepewnym) sposobem byłoby zapytanie samego (pamiętajmy, domniemanego!) kłamcy.

Łatwo nas jest oszukać

Najbardziej uwłaczające dla uczciwej osoby jest fakt, że jest z góry na straconej pozycji w porównaniu do kłamcy. Dlaczego? Ponieważ ten drugi starannie przygotowuje się do swojej roli „uczciwego” człowieka i opanowali o wiele więcej niż 18 sposobów na udoskonalenie mowy swojego ciała.

Przypomnijcie sobie sukces nieznanych polityków w Waszych regionach. Część z nich to zwyczajnie uczciwi ludzie, podczas gdy za sukces niektórych z nich odpowiada cały sztab specjalistów od wizerunku, komunikacji i PR.

Na koniec 2 porady od doktora Riggio.
Po pierwsze, należy zidentyfikować swój poziom zaufania do innych i nie zakładać apriori, że wszyscy mówią prawdę. Poza tym należy powstrzymywać się przed łatwym wyciąganiem wniosków wyłącznie na podstawie nerwowych zachowań.
Po drugie analizujmy to, co słyszymy, czyli komunikaty werbalne.

Aby sprawdzić, czy druga osoba nam kłamie, możemy użyć również kilku innych sztuczek.
Zmieńmy nagle temat – kłamca w większości przypadków ucieszy się z tego, podczas gdy osoba uczciwa poczuje się niezręcznie i będzie chciała powrócić do „śliskiego” tematu. Bardzo skuteczne będzie poproszenie kłamcy, bo opowiedział historię od końca (w większości przypadków właśnie tutaj „pogubi się w zeznaniach”. Żeby wyprowadzić rozmówcę ze strefy komfortu można naruszyć jego przestrzeń intymną, posadzić plecami do otwartej przestrzeni oraz wykorzystywać inne rzeczy, w celu wyprowadzenia domniemanego kłamcy z równowagi. Pamiętajmy, że profesjonalnego kłamcę najłatwiej jest zdemaskować za pomocą huśtawki nastrojów i ogólnie wywołania silnych emocji.

(via Psychology Today)