10 cech rodziców, które zapewniają szczęście w rodzinie

1
2333
Moduł sprawdzania pisowni OrphusWidzisz błąd na stronie? Zaznacz i kliknij Ctrl+Enter
10 cech rodziców, które zapewniają szczęście w rodzinie

Osiągnięcie szczęścia w rodzinie może wydawać się niemożliwe. Przyznajemy jednak, że istnieją szczęśliwe rodziny. Nie tylko na okładkach kolorowych czasopism czy np. wydawanej przez Świadków Jehowy „Strażnicy” ;)

Spotykamy takich rodziców i ich dzieci na co dzień – podczas robienia zakupów, spacerujących po parku, przychodzących na wspólną kolację do restauracji.
Nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale widać, że doskonale się rozumieją i są szczęśliwi.

Co o tym decyduje? Te 10 składników.

(Amazing & Funny)

  1. Kochający się rodzice. Zawsze może dojść do kłótni, jednak rodzice, którzy unikają kłótni w obecności dzieci i kochają się wbrew wszystkiemu mają najszczęśliwsze dzieci.
  2. Rodzice przyznający się do winy i biorący na siebie odpowiedzialność. Dzieci są uważnymi obserwatorami. Widząc, że jeden rodzic obwinia drugiego, a ten drugi pokornie milczy, stają się równie brutalne co atakujący rodzic. Jeżeli jednak winę bierze na siebie obydwoje rodziców, dzieci uczą się odpowiedzialności za swoje czyny.
  3. Rodzice, którzy razem się śmieją. Nie ma nic potężniejszego od śmiechu. Sprawia, że znikają najmniejsze problemy. Spędzając wspólnie czas, śmiejąc się i dobrze się bawiąc, zarażacie tym nastrojem swoje dzieci.
  4. Rodzice, którzy dzielą obowiązki domowe. Sytuacja każdej rodziny jest inna. W jednej tata może wykonywać więcej robót w domu, w innej – jako jedyny żywiciel rodziny – mniej. Najszczęśliwsze są rodziny, w których obowiązkami nie dzieli się ze względu na płeć. Tatuś i mamusia po prostu wykonują pracę, niezależnie czy są to obowiązki domowe czy też jakieś zadania poza domem.
  5. Rodzice, którzy nie karzą swoich dzieci. Tak – wiecie, co najlepsze dla swoich dzieci, lecz nie oznacza to, że macie być wobec nich brutalni i zmuszać je do czegoś, na co nie mają ochoty. Zachęcajcie dzieci do bycia lepszymi, lecz narzucajcie sobie ograniczenia w kwestii mieszania się do ich życia, zwłaszcza w późniejszym okresie.
  6. Rodzice, którzy spędzają czas ze swoimi dziećmi. Telewizja, gry komputerowe, surfowanie w Internecie potrafią wypełnić nastolatkom cały czas i mogą Was nie potrzebować, jednak mniejsze dzieci desperacko potrzebują Waszej uwagi oraz czasu. To właśnie w dużym stopniu zapewnia szczęście w rodzinie.
    Możecie spędzić z nimi godzinę na odrabianiu zadania domowego, lecz potrzebują dodatkowej pół godziny tuż po tym.
  7. Rodzice, którzy są dla dzieci przyjaciółmi. Doroślejąc, dziecko potrzebuje Was nie tylko jako rodziców, lecz także jako przyjaciół. Jedyny sposób, aby to osiągnąć – zachęcać je do otwartej rozmowy nt. tego, co dzieje się w ich życiu i nie krytykować ich zachowań. Z drugiej strony, potrzebują Waszej wiedzy, aby podejmować wyważone decyzje.
  8. Rodzice, którzy znają przyjaciół swoich dzieci. Ludzie, z którymi codziennie spędzamy czas, w dużym stopniu na nas wpływają. Przyjaciele są ważną częścią życia Waszych dzieci, dlatego rodzice muszą coś o nich wiedzieć. Muszą ewentualnie wiedzieć również o tym, że dziecko nie ma żadnych przyjaciół.
  9. Rodzice, którzy wiedzą, kiedy należy usunąć się w cień. Najlepszymi rodzicami są ci, którzy wiedzą, że im starsze staje się dziecko, tym mniej powinni ingerować w jego życie. Oczywiście decyduje o tym to, czy wczorajsze „dziecko” twardo już stąpa po ziemi i stało się dojrzałym odpowiedzialnym człowiekiem.
  10. Rodzice, którzy uczą dzieci dobrych nawyków. Najlepszym sposobem są czyny – podawanie dobrego przykładu. Szczęśliwe rodziny odżywiają się zdrowo, jedzą wartościowe pełnoziarniste pieczywo i naturalne produkty. Pamiętają również o codziennych ćwiczeniach fizycznych. Cenią zdrowie i wiedzą, że choroby źle wpływają na ogólną sytuację rodziny.
[via]
  • Szymon

    Mnie po prostu (nie potrafie tego bardziej „delikatnie” wyrazić) k**wica ogarnia gdy widzę czasami takich „dobrych” rodziców. Jeden z przykładów (było ich ze sto, jeżeli nie więcej). Siedze sobię w jednej z kawiarni w centrum handlowym, pracuje na komputerze. Obok siedzi pozornie szczęśliwa rodzina. Mieli tak na oko trzyletnie dziecko. Podeszło do mojego stolika, widać było że z ciekawością poznaje świat, akurat obmacywało nogę od stołu przy którym siedziałem. Rodzice zaczęli krzyczeć „(imię) PRZESZKADZASZ INNYM LUDZIOM, CHOĆ TU I TO JUŻ”. A to dziecko… pobiegło na drugi koniec obiektu, weszło pod pusty stół, skuliło się i zaczęło płakać. Nie jestem psychologiem (jestem informatykiem :) ), ale tak na „chłopski rozum” wyglądało to, jakby to dziecko bało się SWOICH RODZICÓW bardziej niż pioruna… Nie wyobrażam sobie co się tam w domu dzieje…

    Może ktoś się wypowiedzieć na ten temat? Może to tylko moje subiektywne odczucia (tak się składa, że też pochodzę z takiego „dobrego domu”), a może nie?

    Co do artykułu – jest świetny, tylko uświadamia jak wygląda u większości polskich rodzin „szczęście”. Może jedna na 50 rodzin stosuje zasady z tego artykułu. Zamiast SZCZĘŚCIA, główną wartością w wielu rodzinach jest DOMINACJA.